Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TNT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TNT. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 listopada 2017

Moja banda do TNT

Witam!
Jesień mija, nadchodzi zima, a to bardziej zachęca do odwiedzin dzikich i palących bezmiarów radioaktywnych krain i post-apokaliptycznych bitew. Właśnie skończyłem malowanie moich podstawowych figurek Raidersów.  








piątek, 3 listopada 2017

WIP - The Walking Dead & This Is Not a Test



Witam serdecznie

Dzisiaj na szybko. Dwa krótkie klipy z zombie w wersji WIP plus fotka kart do TNT jakie popełniłem z pomocą qb. Ale do rzeczy:

 
Wszystkie zombie to figurki z TWD AOW


Na drugim klipie można zobaczyć figurki z trzech różnych zestawów/gier. Psy to Zombie Dogs z Zombicide podobnie jak figurka Fatty'ego. Zombie lekarz, pacjent i pielęgniarka to figurki Wargames Factory/Warlord Games z Project Z, natomiast figurka Michonne to model Studio Miniatures.

Co do kart to są to karty misji do TNT. Zakupiłem na tegorocznym Pyrkonie karty misji do gry Afterglow z zamysłem wykorzystania ich w TNT właśnie, ale jako, że zasady są zupełnie różne trzeba było chwile posiedzieć przy tekście każdej z nich. Z pomocą qb wybraliśmy obrazki z netu i przedyskutowaliśmy treść każdej karty. Co z tego powstało widać na fotce poniżej:


Pozostawiliśmy w większości te same nazwy i sens działania karty dostosowując treść do mechaniki TNT. Tył karty zawiera oficjalne logo do zasad domowych dostępne na stronie producenta. W skrócie działanie kart będzie polegało na dobraniu trzech z nich przed grą i odrzuceniu jednej z nich. Gracz będzie miał do wypełnienia zadanie przedstawione na karcie, za które dostanie odpowiednią ilość punktów zwycięstwa. Cześć zadań jest łatwa kilka z nich dość trudne do wypełnienia. Punktacja waha się od jednego do trzech. Teraz tylko trzeba przetestować działanie kart misji w grze. Mam nadzieję, że sprawdzą się w rozgrywkach tym bardziej, że kolejni gracze dołączają do grona fanów This Is Not a Test. Z oczywistych względów nie zamierzam raczej udostępniać kart szerszej publiczności.

Na dzisiaj to tyle
Pozdrawiam
Thomas

czwartek, 26 października 2017

"The Deviants" oraz "The Chosen Ones", czyli moje bandy do systemu TNT

 Hej ! Witam Was wszystkich!
Dzisiaj krótki, fabularyzowany wstępniak poświęcony dwóm bandom mojego autorstwa do systemu "This is Not a Test" (TNT). Będę ich używać naprzemiennie w fabularyzowanej kampanii, którą planujemy wystartować już całkiem niedługo w naszym gronie. Krótko o figurkach - to wszystko co pozostało po Neuroshimie Tactics, pomalowane na potrzeby oddania realii grup bandy "Raiders" oraz "Peacekeepers" w systemie This is Not a Test (World's End Publishing). Zapraszam do krótkiej fabularyzowanej lektury !

Grupa szabrowniczych szumowin z "The Deviants"
... Na pustkowiach poruszają się niczym drapieżna, dzika zwierzyna. Pojawiają się znikąd i tak samo szybko plądrują to co można, po czym nagle znikają bez śladu. Cokolwiek cennego wpadnie im w ręce jest bezpowrotnie zniszczone, albo co gorsza praktycznie nie do odzyskania, jeśli to ukradną. Zniszczone po Wielkiej Wojnie obszary Stanów opanowały bandy zdegenerowanych grup rozbójniczych. Jedną z nich jest gang "The Deviants". Sama nazwa już wskazuje, że to wokół ich charyzmatycznego wodza, skupione niczym hieny indywidua to nie jakiś tam niedzielny klub dyskusyjny... Ich herszt to typ, który każe się nazywać "Generał Lee". Ma się za wielkiego wodza i króla pola walki. Ma niesamowity i niepodważalny posłuch pośród tej zwyrodniałej bandy. W jej szeregach mogą znaleźć się zarówno kobiety i mężczyźni. By stać się pełnoprawnym członkiem grupy  muszą jednak udowodnić swoją wartość na "polowaniu" zabijając z bliska w najbardziej brutalny sposób - najlepiej w walce wręcz. Kiedy ich spotkasz, uciekaj co sił w nogach! Kiedy nie możesz uciec - nie myśl, że ukryjesz się przed nimi... Jeśli Cię nie zabiją w walce, módl się... Niejednokrotnie okaleczali w walce na krótki dystans swoje ofiary w możliwie najbardziej bestialski sposób. Strzał z bliska z obrzyna prosto w twarz? Bicie rękoma lub ostrymi przedmiotami do nieprzytomności? Ukręcenie karku dla zabawy? Módlcie się byście nigdy nie wpadli w ich ręce jako jeńcy, niewolnicy...
(...z pamiętnika członka karawany kupieckiej Biscuit Box Express...)

Stróże prawa - sędziowie i egzekutorzy w jednym ze specjalnej grupy "The Chosen Ones"
... Kiedy słyszysz wypowiadane gdzieś na pustkowiu te słowa: "Ja jestem Prawem - Twoim Sędzią i Katem... Wyrok jest prawomocny..." musisz zaiste być świadkiem rychłej egzekucji. Szybkiego sądu polowego grupy stróżów prawa z "The Chosen Ones". Gdy padnie strzał - lepiej być tylko świadkiem. Zapewniam Was, widziałem już po Wielkiej Wojnie wiele rzeczy... Brutalność stróżów porządku to jasna, stanowcza, ale w zasadzie uzasadniona odpowiedź na przemoc wszelkich band rozbójników. Grupa ta jest dowodzona przez człowieka, który doświadczył osobiście wiele zła ze strony szabrowników. Kiedy był młodszy, "Dredd" jak każe się nazywać, widział jak z zimną krwią grupy rozbójników mordują jego rodzinę i innych mieszkańców osady Higginsville, w której dorastał. Jako jeden z nielicznych ocalałych przeżył piekło - jako osobiste trofeum bitewne wodza bandytów... Gorycz upokorzenia, ból straty całej rodziny, cierpienie tortur, trwałe okaleczenie i nieludzkie warunki niewoli wypaliły w jego psychice piętno. Został odbity przez Sędziego Jem Hangnoose z grupy stróżów prawa "The Toll-Keepers" zasilając ich szeregi. Przeszedł każdy szczebel kariery, awansując nadzwyczaj szybko w bardzo niebezpiecznym zawodzie bycia stróżem prawa na pustkowiu... Ze stopnia Szeregowca stał się szybko Sędzią. Przewodniczy i dowodzi teraz własnej grupie"The Chosen Ones", łapiąc i osądzając na miejscu zwyrodnialców z gangów. Członkami grupy są ludzie z różną przeszłością, często wojskową, ochroniarską... Jednak to co ich wyróżnia to bezwarunkowa lojalność. Nikt nie odważy się spróbować podważyć wyroków Sędziego. Kiedy trzeba pociągnąć za spust, zrobią to bez wahania i bez mrugnięcia okiem odeślą pojmane szumowiny na tamten świat...
(...fragmenty z kronik Gubernatora osady-miasta Morgantown, West Wirginia...)

Tyle z mojej strony na dzisiaj.
Do następnego razu na pustkowiu podróżnicy !
Pozdrawiam!
QB

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Mój warsztat - malowanie

Witam.
Dziś nadciągam z kolejnym instruktarzem dla początkujących. Tym razem przedstawiam moje zaplecze techniczne podczas malowania bez porad czysto malarskich. Jak zwykle przypominam, że nie jestem żadnym wirtuozem i zwyczajnie ja tak robię, bo w ten sposób jest mi wygodnie, a wykorzystane patenty wydały mi się najbardziej sensowne. Oczywiście zachęcam wszystkich do dzielenia się swoimi uwagami, bo może macie zupełnie inną metodykę pracy i według was robię wszystko bez sensu. Podczas kulturalnej wymiany zdań zyskamy wszyscy. 
Na początek oświetlenie. Z mojego doświadczenia najlepiej zainwestować w lampkę z podłużnym światłem o barwie białej. Ewentualne minimum to dwa oświetlenia punktowe. Idea jest taka, że trzymany przez nas obiekt powinien być oświetlony równomiernie i dość mocno, aby cienie nie ukryły niedomalowanych punktów lub przebarwień, o które nam nie chodzi. Sam dodatkowo zamontowałem sobie przyklejane oświetlenie LED w postaci paska. Zrobiłem to bardziej z myślą o malowaniu aerografem, ale im jaśniej tym lepiej wszystko widać. 


 W pogotowiu chusteczki do wycierania niepotrzebnych wycieków, przecieków i plam. Wszelkie narzędzia trzymam w kubku. Są one w jednym miejscu i nie walają mi się pod palcami. Wolę takie rozwiązanie niż precyzyjnie posegregowane pędzle w osobnych pudełkach. Mam wszystko tu... tylko chwileczkę pomieszam i się znajdzie. Najważniejsze kolory farb trzymam na stojaczku.


Ale pozostałe rzeczy dalej siedzą w kuferku. Polecam przeźroczyste, zawsze wiesz wtedy co w którym jest.


Biurko zabezpieczam blokiem technicznym lub gazetą z błyszczącym papierem. Częściej jednak wybieram blok bo daje mi ciągły podgląd pod biel i mogę przetestować na nim grubość linii i barwę wymieszanych farb np. przy metodzie suchego pędzla. Dodatkowo blok techniczny zatrzyma dość dużą dawkę wilgoci i nie przebije się ona na zewnątrz.


Do rozrabiania i mieszania farb stosuję mokrą paletę. Do zrobienia mokrej palety będziemy potrzebować płytkiego, płaskiego pojemniczka, tutaj plecy od blistra figurek, materiału chłonnego w rodzaju ligniny, tutaj bawełniane płatki kosmetyczne, oraz nawoskowany papier do pieczenia. Teoretycznie wszytko do znalezienia w domu gdzie kiedykolwiek mieszkała kobieta :P 





Płatek nasączamy wodą aż zacznie się wylewać na resztę pojemniczka, a następnie przykładamy papier do pieczenia i czekamy aż się przyklei.


Nawoskowanie papieru powoduje to, iż farba nie przesiąka na drugą stronę, za to wilgoć spod spodu dociera do farby i spowalnia jej wysychanie. To pozwala nam dłużej cieszyć się wymieszanymi odcieniami, raz nawet specyficzny odcień zieleni do camo desert 3 dał się użyć w 12 godzin po wymieszaniu.



Ostatnim elementem który zawsze znajduje się u mnie na stole podczas malowania jest kieliszek z rozpuszczalnikiem do sidoluksu. Oczywiście jest on o wiele słabszy niż taki rozpuszczalnik przykładowo Wamodu, ale nie chcemy rozpuszczać zaschniętej farby, ale lekko stwardniałej pomiędzy włosami pędzla. Dobrze utrzymany pędzel posłuży nam długo i wiernie. 



W taki sposób zabieram się do malowania mojej bandy do TNT. Wielokrotnie się już pojawiali, ale nie są gotowi w 100%.

środa, 10 maja 2017

Pyrkon 2017

W ostatni weekend kwietnia spotkaliśmy się w Poznaniu na Festiwalu Fantastyki Pyrkon 2017 by pograć i rozejrzeć się na samych targach. Co do samego Pyrkonu to przez trzy dni trwania imprezy przez teren poznańskich targów przewinęło się mnóstwo osób. Prócz typowo konwentowych punktów programu jak prelekcje czy pokazy, była też spora część handlowa. Na kilku stoiskach można było nabyć w przystępnych cenach towar przydatny w naszym figurkowym hobby. Zaopatrzeni w nowe modele i elementy terenu udaliśmy się do hali w której znajdował się blog gier bitewnych i niestety dość mocno się zawiedliśmy. Tegoroczna część figurkowa Pyrkonu sprowadzała się do kilku turniejów i pokazów dosłownie paru gier. Trochę zmarnowany potencjał jak na imprezę o przeszło czterdziestotysięcznej publice i sporych możliwościach lokalowych. Zabrakło również corocznego konkursu malarskiego (albo na niego nie trafiliśmy), który cieszył oko gablotami z ładnie pomalowanymi figurkami.

Niezrażeni brakami festiwalu udaliśmy się w kierunku lokalu gdzie mieliśmy przygotowaną miejscówkę do grania. Cały weekend spędziliśmy pod znakiem gry This is not a Test (TNT), w którą to grę udało nam się rozegrać kilka potyczek. Dodatkowo w sobotę rozłożyliśmy drugi stół na którym zagościła najnowsza gra produkcji Games Workshop czyli Shadow War: Armageddon. Dla Thomasa i Wookusha był to pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) kontakt z tą grą.

Poniżej trochę zdjęć z trzydniowego spotkania w Poznaniu: