Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czaki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Middle-Earth SBG - Maggot z psami WIP

Od kiedy pamiętam odskocznią od codzienności zawsze była dla mnie lektura dzieł J.R.R. Tolkiena. Co jaki czas wracam do Śródziemia, zarówno tego w wersji książkowej, jak i figurkowej. Po sporej ilości gier w The Walking Dead: All Out War przyszła właśnie pora by znów wybrać się do Shire, Mrocznej Puszczy i na równiny Gondoru.

***

Na początek postanowiłem przygotować figurki do scenariusza Maggot's Farm z dodatku Scouring of the Shire. Wymagania co do ilości figurek są bardzo małe - po stronie dobra walczy Maggot ze swoimi trzema psami, natomiast po stronie zła pięciu zbirów z bandy Sharkey'a. Dziewięć figurek plus teren lesisto-polny. Na początek w sam raz. Dziś zaprezentuję farmera Maggota i jego psy.

Mógłbym kupić oryginalne figurki hobbita i psów, jednak obecnie są dostępne tylko na rynku wtórnym. Postanowiłem zatem skonwertować jednego z hobbickich łuczników - akurat tego wzoru mam cztery sztuki. Figurka bazowa wyglądała tak:


Zmieniłem pozycję prawej ręki, dodałem kapelusz i kosę zamiast łuku. Spiłowałem również kołczan, nóż przy pasie i kamizelkę, tak by ubranie hobbita wyglądało na tunikę zakładaną do polnych robót. Oto efekt:


Psy to zestaw Attack Dogs z Crooked Dice. Blister kupiłem we wrocławskim Bolterze wracając z wakacji. Figurki bardzo uniwersalne, przydadzą mi się również do pulpowych rozgrywek. Całośc przezentuje się tak:


Teraz biorę się za zbirów Sharkey'a. Oryginalne figurki również są niedostępne, więc czeka mnie kolejne proxowanie i konwertowanie. Efekty pokażę za kilka dni.

piątek, 11 sierpnia 2017

The Walking Dead: Steve Parker - Pierwsze spotkanie (epizod 2)

W miniony weekend miałem okazję rozegrać kolejny epizod przygód mojego bohatera do The Walking Dead: All Out War. Z racji wizyty Thomasa w Poznaniu postanowiliśmy, że zagramy scenariusz, w którym wystąpią obie nasze postaci, a jeśli gra potoczy się w odpowiedni sposób, to może i dojdzie do spotkania Steve'a Parkera z Mikem Banningiem. Poprzedni epizod przygód mojej postaci znajduje się tutaj, natomiast pierwsze spotkanie obu bohaterów opisane z perspektywy postaci Thomasa możecie przeczytać tutaj.

***

Droga w kierunku Hamilton Rock, małej miejscowości niedaleko skrzyżowania z którego dwie godziny wcześniej uciekł Steve Parker wydawała się póki co spokojna. Jednak Steve dobrze wiedział, że zanim dotrze do miasteczka będzie musiał minąć stary warsztat samochodowy. Gdy tylko zobaczył porzucone samochody przed wejściem wiedział, że okolica nie jest bezpieczna. Tym bardziej, że pośród wraków dostrzegł pierwszego zombie...

***

Założenia, jakie przyjąłem dla mojej postaci polegały na tym, że mój bohater rozpoczynał grę na jednym końcu drogi, a by ukończyć scenariusz powinien wyjść poza planszę drugim jej końcem. Na planszy rozstawiliśmy kilka budynków i wraków samochodów. Postanowiliśmy, że każdy z obiektów można przeszukać maksymalnie trzy razy poświęcając na to za każdym razem akcję i rzucając czarną kostką. Pozytywny wynik na kostce pozwalał na pociągnięcie karty z talii ekwipunku. Ponadto założyliśmy, że gramy w kooperacji co wymusiło dodatkowe podnoszenie treat level na końcu każdej tury. Okazało się to dobrym rozwiązaniem, ponieważ rosnący poziom zagrożenia motywował nas do nie ociągania się i wymuszał dość szybkie realizowanie celów.

Podobnie jak w poprzednich relacjach część zdjęć stylizowana jest na ilustracje komiksowe. Zmieniłem jednak filtr, obrazki są przez to w lepszej rozdzielczości i wydają mi się bardziej czytelne - poprzednie były bardzo ciemne.





Niedaleko miejsca, w którym stał Steve znajdował się porzucony na poboczu pickup. Parker postanowił, ze podejdzie do niego ostrożnie i spróbuje zajrzeć do środka. Dystans do warsztatu był na tyle duży, że taki plan wydawał się bezpieczny. Podchodząc jednak do samochodu zauważył, że za wozem czai się zombie. Nie było jednak odwrotu, musiał stanąć do walki. Mocne uderzenie maczetą powaliło nieumarłego, jednak nie na tyle skutecznie by Parker czuł się bezpiecznie. Szybkim krokiem obszedł samochód przelotnie sprawdzając zawartość kabiny. Znalazł lunetę do strzelby, którą początkowo chciał wyrzucić, jednak pomyślał, że może posłużyć mu zamiast lornetki. Schował zdobycz do kieszeni marynarki i skrajem drogi ruszył dalej.



W pewnej odległość za pickupem, na poboczu na wysokości wjazdu do warsztatu, ktoś ustawił stos opon i desek. Parker chciał w tym miejscu ukryć się i przyjrzeć się dokładniej okolicy, jednak nim udało mu się dotrzeć do wyznaczonego celu drogę zagrodził mu kolejny ożywiony trup. Zaczynało robić się niebezpiecznie ponieważ w ślad za pierwszym ruszyły kolejne zombie. Steve kątem oka dostrzegł ruch na drodze, a po chwili usłyszał strzały. Jednak nie miał czasu by dokładniej przyjrzeć się człowiekowi który strzelał. Szybkim uderzeniem roztrzaskał głowę najbliższemu napastnikowi i uciekł w stronę zarośli oddalając się od drogi. Na szczęście pozostałe zombie zwabione hukiem wystrzału nie ruszyły w pościg za zbiegiem.




Steve'a kusiła myśl o możliwości nawiązania kontaktu z ocalałym człowiekiem jednak zważając na to, że nieznajomy nie zwrócił na niego uwagi i widząc odległość jaka ich dzieliła nie zdecydował się na próbę spotkania. Przedzieranie się w jego stronę było zbyt dużym ryzykiem, tym bardziej, że kolejne zombie podążały w stronę drogi zwabione odgłosem strzelaniny. Parker obejrzał się za siebie i przystanął na chwilę za dwoma rozbitymi samochodami, w bezpiecznej odległości od warsztatu. Droga do Hamilton Rock wydawała się pusta. Nie zastanawiając się dłużej obrócił się i szybkim krokiem ruszył w swoją stronę pozostawiając za sobą warsztat. Nim zabudowania zniknęły za zakrętem usłyszał jeszcze kolejne odgłosy wystrzałów.




Dopiero oddalając się od warsztatu Steve parker poczuł jak jest zmęczony i głodny. Konserwę którą znalazł zjadł jakiś czas temu. Do Hamilton Rock pozostało jeszcze sporo drogi, Steve wiedział, że będzie musiał rozejrzeć się jakimś prowiantem i bezpiecznym miejscem na odpoczynek. Na drodze do miasteczka znajdowało się jeszcze kilka pojedynczych zabudowań, liczył, że tam znajdzie bezpieczne schronienie...


***

Kolejna gra za mną. Grało się bardzo przyjemnie, scenariusz okazał się trudny i choć możliwość znalezienia sporej ilości przedmiotów kusiła, to jednak postanowiłem nie szarżować i przede wszystkim wypełnić założony cel. Mam już pomysł na koleją przygodę mojej postaci, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Teraz jednak póki co muszę sobie zrobić troszkę przerwy od The Walking Dead. Wybieram się do mojego ukochanego Śródziemia, w dzikie ostępy Arnoru, do spokojnego Shire i tajemniczej Mrocznej Puszczy...

czwartek, 3 sierpnia 2017

The Walking Dead: Steve Parker - Niech żywi porzucą nadzieję (epizod 1)

Nadeszła pora na rozegranie drugiego scenariusza z mojej kampanii The Walking Dead: All Out War. Jest to druga gra z udziałem Steve'a Parkera. Relację z pierwszego scenariusza możecie przeczytać tutaj. Podobnie jak we wcześniejszej relacji obrazki utrzymane są w konwencji komiksu, na którym się wzoruję.

***

Steve obudził się bólem głowy. Dookoła panowała ciemność, po chwili przechodząca w półmrok wraz z przyzwyczajającymi się oczami. Pomieszczenie w którym się znajdował musiało nie być duże, ze szpar w obrysie drzwi i okien przebijały promienie światła. Wstał powoli i podszedł do drzwi, ręką wyszukał włącznik światła. Pojedyncza żarówka rozświetliła wnętrze baraku. Przez szparę w drzwiach dojrzał porzucony samochód i jednego zombie. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Poza kilkoma śmieciami na podłodze, starą szafą i korkową tablicą na ścianie wewnątrz nie było nic więcej. Steve podszedł do szafy i otworzył ją. Wewnątrz znalazł lekko wyszczerbioną maczetę, nadal jednak ostrą.
Ból głowy zaczął mijać. Steve ostrożnie otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz. Jego plan był prosty - postanowił przedostać się do pobliskiego miasteczka licząc, że tam spotka kogoś żywego...

***

Ustawienie stołu było takie same jak przy poprzedniej grze. Steve rozpoczynał grę przy drzwiach starego baraku, na stole postanowiłem umieścić cztery figurki zombie. Moja postać rozpoczynała grę z maczetą i biblią w rękach, czyli tak jak jest to przedstawione na figurce. Cel gry był prosty - przedostać się na drugi koniec planszy i uciec drogą po prawej stronie zdjęcia. Treat level ustawiłem na wartość 4, jako, że strach zagościł w sercu Parkera po ostatnim spotkaniu z zombie. Jak się okazało gra zakończyła się na poziomie 12, co dodało emocji rozgrywce (scenariusz skończył się w czwartej rundzie, więc tempo wzrostu było duże). W pierwszej rundzie moja postać mogła wykonać tylko jedną akcję.



Steve wybrał najprostsze rozwiązanie i od razu zaczął biec w kierunku drogi prowadzącej do pobliskiego miasteczka. Obudziło to czujność zombie, które natychmiast ruszyły w jego stronę. Na szczęście przeszkody w postaci samochodów spowolniły ruch trupów na tyle, że tylko jeden z nich zdołał dopaść Parkera. Ksiądz zachował jednak zimną krew i szybkim uderzeniem maczety powalił przeciwnika na ziemię.



Wraz z mijającymi chwilami w okolicy skrzyżowania pojawiło się kolejnych trzech nieumarłych. Steve postanowił nie oglądać się jednak za siebie i ruszył dalej ku drodze do pobliskiej osady. Niestety jednak kolejne dwa zombie zdołały dopaść go gdy wydawało mu się, że osiągnął już swój cel i uda mi się uciec.


Walka z dwoma nieumarłymi była zacięta, Parker zaś może mówić o dużym szczęściu. Szarpiąc się i uderzając maczetą praktycznie na oślep udało mu się w końcu odepchnąć obu przeciwników na tyle, by uciec. Gdy w końcu przestał biec, ostrożniejszym już krokiem ruszył na poszukiwanie innych żywych w tej koszmarnej rzeczywistości.


***

Drugą solową rozgrywkę zaplanowałem jako trochę łatwiejszą niż poprzedni scenariusz, gdzie nie udało mi się zrealizować celów gry. Partia okazała się szybka, ale i dynamiczna. Karty Pandemonium i There's a storm comin'  wyciągnięte w drugiej turze zwiększyły trudność rozgrywki. Natomiast remis w walce z dwoma zombie uratował moją postać przed porażką. Na szczęście w czwartej turze udało mi się wyjść bohaterem poza planszę.

Za kilka dni planuję zagrać scenariusz z Thomasem w czasie jego wizyty w Poznaniu, który będzie punktem stycznym pomiędzy naszymi postaciami. Zobaczymy co z tego wyjdzie!

poniedziałek, 24 lipca 2017

Trochę pulpowej inspiracji

Chciałem napisać recenzję nowego zina do Frostgrave czyli "Spellcaster", ale będąc ostatnio w Empiku wpadło mi w ręce takie cudo:


Generalnie nie kupuję prasy typu Focus i jemu podobne, jednak postanowiłem ową gazetkę choćby przekartkować dla samych obrazków. Już po pierwszych kilku stronach pobiegłem z owym magazynem do kasy. Za niecałe dziesięć złotych nabyłem kopalnię pomysłów na scenariusze do gier pulpowych w moim ulubionym klimacie, czyli z nazistami w roli głównych złych.

Oczywiście całe czasopismo przepełnione jest niestworzonymi historiami o eksperymentach naukowych III Rzeszy, niemieckich skarbach i tajnych broniach oraz planach podboju świata. Całość to istne kompendium wiedzy o tych kilku prawdziwych nazistowskich projektach oraz dziesiątkach fikcyjnych teorii wymyślanych przez lata przez pisarzy, dziennikarzy, reżyserów i grafików.

Przykładowa zawartość kilu stron, tekstu jest sporo, choć na tych zdjęciach tego nie widać:





Gazetka zawiera również sporo inspirujących ilustracji - zarówno kadrów z filmów jak i grafik oraz oryginalnych zdjęć. Oczywiście poziom absurdu i niska merytoryczna wartość tekstów sprawia, że nie można ww. publikacji rozpatrywać w innych kategoriach jak tylko rozrywkowych. Jednak jeśli chcemy stworzyć interesujący scenariusz w szeroko rozumianym uniwersum dziwnej wojny lub pulpu warto się w tę gazetkę zaopatrzyć.

sobota, 15 lipca 2017

The Walking Dead: Steve Parker - preludium

Po czasie przygotowań do kampanii o zombie nadszedł wreszcie czas na grę. O założeniach rozgrywek pisałem tutaj. Od tego czasu sporo pomysłów wyewoluowało, zdecydowaliśmy się na używanie tylko jednego zbioru zasad - The Walking Dead: All Out War oraz na rozgrywkę stricte w tym uniwersum.

Poniżej przedstawiam raport z pierwszej rozgrywki. Jako że grę osadziliśmy w świecie komiksu Żywe Trupy postanowiliśmy, ze część zdjęć będzie utrzymana w stylistyce grafik z tegoż komiksu.

***

Steve Parker o zombie dowiedział się z komunikatów podawanych w lokalnych mediach. Początkowo nie dawał im wiary, jednak w miarę upływu czasu i wraz ze wzmożonym ruchem wojskowych kolumn na pobliskiej drodze, którą widział z okien swojej plebanii na wzgórzu zaczynał rozumieć, że sytuacja robi się poważna. Po południu postanowił udać się na pobliską stację benzynową, by dowiedzieć się czegoś więcej. Na skrzyżowaniu lokalnej drogi z ulicą prowadzącą w kierunku kościoła zobaczył pierwszych zarażonych...

Postać Steve'a Parkera opisałem kilka dni temu tutaj. W pierwszym scenariuszu założyłem, że Steve postara się zdobyć maczetę oraz przedostać się na drugi koniec planszy, do grafitowego samochodu by odjechać z zagrożonego terenu.


Pozycja startowa mojego bohatera to jeden z narożników stołu, w przeciwnym narożniku znajduje się samochód będący celem gry. Na stole rozłożyłem trzy znaczniki pozwalające na odnalezienie dwóch porcji jedzenia (nie przydatne w tym scenariuszu) oraz maczety. Znaczniki znajdowały się przy wejściu do starej szopy, w czerwonym samochodzie na środku stołu oraz pośród beczek na drodze. Przy każdym z objective'ów znajdował się jeden zombie. Ewentualne kolejne zombie miały wchodzić losowo środkiem jednego z trzech wylotów dróg. Jako blatu użyłem papierowej maty z zestawu podstawowego The Walking Dead: All Out War.


Steve Parker rozpoczynał grę z biblią i nożem kuchennym, co dawało w sumie 45 punktów. Według instrukcji na każde rozpoczęte 15 punktów postaci należy umieścić na stole jednego zombie, stąd na początku rozgrywki na stole znalazły się trzy figurki szwędaczy.

Steve postanowił w pierwszej kolejności przeszukać stare metalowe beczki rozstawione na drodze, ponieważ stamtąd można było najkrótszą drogą dostać się do sprawnego samochodu.


Gdy już miał skryć się za pojemnikami i dokładnie sprawdzić co się pośród nich kryje w samochodzie do którego zmierzał rozległ się alarm. Wszystkie zombie zaczęły iść w kierunku dźwięku.


Steve pospiesznie przeszukał beczki jednak znalazł tam tylko puszkę fasolki. Schował jedzenie do kieszeni i postanowił przedrzeć się w stronę hałasującego samochodu. W międzyczasie na skraju drogi nieopodal starej szopy pojawił się kolejny trup. Te które dotychczas były zajęte wyjącym w samochodzie alarmem zauważyły zbliżającego się człowieka i zaczęły posuwać się w jego stronę. Ksiądz już prawie był przy aucie gdy szwędacze zagrodziły mu drogę.


Nie mając innej niż kuchenny nóż broni Parker próbował walczyć jednak szybko zaczęło robić mu się ciemno przed oczami, a atakujące zombie powaliły go na ziemię. Ostatkiem sił dostrzegł nadjeżdżający wojskowy samochód oraz usłyszał strzały. Zaraz po tym stracił przytomność.

***

Była to moja pierwsza solowa rozgrywka w tej kampanii. Optymistycznie przyjąłem, że moja postać zdobędzie w tym scenariuszu maczetę, którą posiada figurka. Jednak słabo uzbrojona postać o przeciętnych statystykach nie ma szans w starciu z trzema zombie na raz. Pech chciał, że w pierwszej turze gry w samochodzie który był głównym celem rozgrywki załączył się alarm (aktywowany kartą wydarzenia). W tym momencie pozytywne zakończenie gry stało się mało realne. Nie chcąc zabijać postaci po pierwszej rozgrywce wymyśliłem jak w sensowny sposób wyciągnąć ją z opresji. Co stanie się ze Stevem Parkerem i czy uda mu się przetrwać w nowej rzeczywistości? O tym napiszę już wkrótce...

niedziela, 2 lipca 2017

The Walking Dead: All Out War - Steve Parker

Steve Parker to moja druga postać do The Walking Dead: All Out War. Podobała mi się figurka księdza z zestawu Male Survivors z Warlorda. Zamieniłem tylko pistolet na maczetę bo uznałem, że ksiądz przed pojawieniem się zombie raczej nie był dobrym strzelcem.



Poniżej karta postaci Steve'a Parkera i przedmioty stworzone przeze mnie i Thomasa specjalnie dla tego bohatera:


Steve Parker ukończył seminarium i został księdzem katolickim w małej parafii w Bardstown Road w Kentucky, na południowy wschód od Louisville. Ponieważ kościół znajdował się na uboczu, Steve nie od razu zorientował się co tak na prawdę się stało i kim są zombie.

Gdy na plebani zaczęło brakować jedzenia Steve Parker postanowił opuścić przynajmniej na jakiś czas bezpieczne schronienie i poszukać pożywienia. I tu zaczyna się jego historia...

czwartek, 8 czerwca 2017

Cloe Morrison - moja pierwsza postać do The Walking Dead

Od jakiegoś czasu przygotowujemy naszą fabularyzowaną kampanię w świecie ogarniętym plagą zombie. Jej założenia opisałem tutaj. Postanowiłem, że swoją pierwszą postać przygotuję według mechaniki The Walking Dead: All Out War. Zatem przedstawiam...

I present my first character to The Walking Dead: All Out War. As Cloe miniatures I will use Eva Duran form Zombicide game.

Cloe served in Nation Guard and when zombie raised she was at holiday in country house. In the early days her family was killed and Cloe decided go back to unit garrison. Her journey begins here...


Cloe Morrison - przed wybuchem epidemii zombie służyła w Gwardii Narodowej, kiedy zaraza zaczęła się rozprzestrzeniać przebywała akurat na urlopie w domu rodzinnym na prowincji. Jej bliscy zginęli w pierwszych dniach po katastrofie, a ona sama postanowiła dostać się do swojej macierzystej jednostki w Louisville w Kentucky. Jednak samotna podróż okazła się trudniejsza, niż początkowo przypuszczała...

Jako figurkę Cloe zamierzam użyć model Evy Duran z Zombicide. Model musi jednak poczekać na swoją kolej do malowania jeszcze kilka dni. Powoli przygotowuję też już pierwszy scenariusz i tereny do rozgrywek. Pierwsza część historii podróży Cloe Morrison już niebawem.

czwartek, 1 czerwca 2017

Zombie nadchodzą

Od pewnego czasu w naszych grach obracamy się w klimatach postapokaliptycznych. Tereny, rozgrywki, figurki i takiem tam... Jednak postapo to nie tylko świat po wojnie nuklearnej. Drugim ważnym motywem który często pojawia się w tego typu rozgrywkach to plaga zombie. I pod tym kątem zaczęliśmy zastanawiać się, jak połączyć gry bitewne, rozbudowaną fabularnie kampanię oraz fakt, że spotykamy się niezbyt często z racji zamieszkania w różnych miastach.

Pomysł, który mamy zamiar wcielić w życie opiera się na rozwiązaniach zaczerpniętych z filmów takich jak The Walking Dead, gdzie bohaterowie historii podróżują przez świat opanowany przez zombie, co jakiś czas napotykając innych ocalonych o różnym nastawieniu.

Ponieważ mieszkamy w różnych miastach i nie zawsze mamy możliwość zagrania z realnym przeciwnikiem z pomocą przychodzą nam gry, które posiadają tryb rozgrywki solo. Ponieważ skala potyczek nie będzie wychodzić poza typowe walki skirmishowe postanowiliśmy, że bedziemy opierać się na grach takich jak The Walking Dead z Mantica, a także Arkeo Obskura Massimo Torrianiego. Thomas zapewne więcej zagra w ten pierwszy tytuł, ja w drugi. Obie gry pozwalają na rozegranie partii solo, przy czym Arkeo Obskura ma mocno rozbudowane i interaktywne scenariusze. Moglibyśmy jeszcze All Things Zombie z Two Hour Wargames, ale mechanika tej gry nie do końca nam odpowiada.

Co jakiś czas zatem będą u nas na blogu pojawiać się AAR z rozgrywek solo, które będą rozwijały historie naszych bohaterów. Natomiast gdy będziemy mięli okazję spotkać się wtedy rozegramy scenariusz zakładający połączenie się grup. Chyba, że uznamy iż chcemy walczyć przeciw sobie, wszak w świecie po zagładzie nie każdy jest dobrze usposobiony wobec bliźniego...


Powyższe założenie ma jeszcze jeden pozytywny aspekt - wraz z rozwojem kampanii możemy na bieżąco tworzyć bazę terenową oraz domalowywać nowe figurki, nie musząc robić tego wszystkiego na raz. Jeśli znudzi mi się granie konkretną postacią, to mogę stworzyć sobie nową za cenę pomalowania kolejnej figurki. nie jest to czaso- i kosztochłonne, a jednocześnie nadaje głębię stworzonemu światu, który sprawia wrażenie bycie zamieszkałym przez wiele osób.



Nie zakładamy jakiegoś konkretnego uniwersum, przyjmujemy po prostu, że w pewnym momencie na świecie pojawiły się zombie i zaatakowały ludzi. Co było tego przyczyną, czy są miejsca wolne od plagi i czy przeżył ktoś jeszcze - tego nie wiemy, nie wiedzę też tego nasze postaci. Może z czasem uda im się to odkryć?

A może ktoś jeszcze chciałby przyłączyć się do projektu? Może drogi naszych bohaterów kiedyś się spotkają?

środa, 24 maja 2017

Song of Blades and Heroes - krótka gra

Wczoraj miałem możliwość rozegrania krótkiej partii w Song of Blades and Heroes. Gra wydana przez Ganesha Games jest wielokrotnie nagradzaną uniwersalną mechaniką do gier w klimatach fantasy. Gra jest prosta i intuicyjna, nie wymaga też dużych nakładów materiałowych (stół 90x90cm, kilka figurek na stronę).

Ponieważ dla mojego przeciwnika było to pierwsze podejście do tej gry postanowiliśmy ograniczyć zasady specjalne i wymogi scenariusza do minimum. Na przeciwko siebie stanęły drużyna awanturników (typowa grupa śmiałków - mag, ciężkozbrojny krasnolud, dwóch ludzi wojowników i niziołek złodziej) oraz banda nieumarłych (trzy szkielety, ghoul i wilczy szkielet).

Trupki raźno ruszyły do przodu próbują dopaść jakąś ofiarę. Dość szybko doszło do zwarcia w którym poległ niziołek zaszlachtowany przez dwa szkielety. Chwilę później mag również padł martwy. Awanturnicy okrzepli po pierwszych stratach i nie długo potem pierwszy szkielet rozsypał się w pył.

Po pewnym czasie do tłumu walczących udało się dobiec martwemu wilkowi, który szybkim skokiem rozszarpał gardło jednemu z ludzkich wojowników. Odpowiedź żywych była natychmiastowa i już w kolejnej turze szkieletowy wilk ponownie był martwy.

Od tego momentu walka lekko zwolniła. Co prawda po dłuższej chwili trupom udał się zabić drugiego człowieka, lecz ostatni żywy - krasnolud - stawiał odpór nieumarłym. Systematycznie tura po turze powalał na ziemię ghoula i pozostałe dwa szkielety, samemu nie dając się zranić. Koniec końców epicki bój zakończył się wysłaniem w zaświaty walczących umarlaków, a dzielny krasnoludzki wojownik pozostał ostatnim żywym na placu boju.

Gra mogła skończyć się szybciej gdybyśmy testowali morale drużyn, jednak bez tego starcie okazało się dość widowiskowe.

Song of Blades and Heroes jest przyjemną odskocznią od innych gier, które goszczą w naszym klubie i na pewno będziemy do niej co jakiś czas wracać.

Poniżej kilka zdjęć z rozgrywki: