piątek, 23 czerwca 2017

FrostCrew - łowca skarbów Roderick

Witam serdecznie

Dzisiaj pora na kolejnego najemnika z bandy Gragana Siewcy, a mianowicie łowcę skarbów Rodericka. Na początek zapraszam do lektury krótkiej historii.

Hi everyone
Today presentation of another  mercenary in Gragan the Reaper band, namely treasure hunter Roderick. Below short history of our character (in polish only).


                Roderick, jak Percy i Wilhelm, to weteran. Po opuszczeniu rodzinnej wioski szybko zaciągnął się do imperialnej armii marząc o sławie i bogactwach. Teraz jako weteran i w zasadzie emeryt wie, że miał dużo szczęścia, że dożył do tego aż mógł opuścić armię. Podobnie jak u innych także dla Rodericka zaskoczeniem i zderzeniem z rzeczywistością były pierwsze chwile od przekroczenia bram miejskich baraków i stania się rekrutem, a następnie żołnierzem. Ciężkie treningi odbywały się codziennie, musztra i nadzorujący ją wiecznie wrzeszczący sierżant stały się nieodłącznym elementem każdego dnia. ROderick od samego początku trzymał się z boku. Nieco nieśmiały i małomówny trzymał się w wolnych chwilach z boku podglądając ćwiczących żołnierzy. Dni treningów mijały, a Roderick stawał się coraz lepszym żołnierzem. Jego ulubionym orężem stał się miecz i trzymany w drugiej ręce lewak. Podczas treningów z innymi rekrutami często korzystał z podpatrzonych u starszych kadetów sztuczek i z własnych pomysłów, aby skutecznie i szybko obezwładnić przeciwnika. Nie przysparzał tym sobie przyjaciół, ale nie obchodziło go to. Wiedział, że prędzej czy później nauka przyda się w praktyce. Chłopak nie musiał długo na to czekać.

                Po oficjalnym zaprzysiężeniu stał się małym trybikiem w ogromnej maszynie imperialnej armii. Dość szybko został przeniesiony do nowej kompanii wraz z innymi, aby zostać wysłanym do pierwszej swojej walki przeciwko zwierzoludziom, których to armia została zauważona w lasach. Początkowe podniecenie zbliżającą się walką i adrenalina buzująca w żyłach szybko zostały ostudzone widokiem jaki jego kompania zastała po dotarciu na pole walki. Pierwsze jednostki armii imperialnej już zwarły się z wrogiem i nie wszystko szło dobrze dla żołnierzy. Przeważające siły wroga szybko otoczyły imperialnych żołnierzy i gdyby nie przybycie nowych jednostek równie szybko zmiotłyby je z pola walki. Roderick z szeroko otwartymi oczami przypatrywał się mutantom walczącym przed nim na ogromnej polanie. Zwierzoludzie w większości pokryci futrem krzyczeli i wymachiwali bronią na lewo i prawo. W końcu kompania Rodericka otrzymała rozkaz wsparcia lewej flanki, gdzie sytuacja wyglądała na najgorszą. Początkowo w zwarciu, później w nieco luźniejszym szyku żołnierze ruszyli w kierunku zwierzoludzi. Sytuacja potoczyła się błyskawicznie. Nagle zza pierwszych szeregów mutantów w górę, na kozich nogach, wyskoczyli mutanci którzy wyglądali niczym skrzyżowanie człowieka z kozą. Jeden z nich poszybował wprost na Rodericka i gdyby nie szybka decyzja o uniku również i jego ciało spoczęło by na placu boju. Ścierając się z mutantem mężczyzna atakował najlepiej jak umiał i w głębi duszy cieszył się, że przykładał się do treningów. Walka chociaż niezbyt długa była zażarta i bardzo krwawa. Wciąż napływające posiłki armii szybko wspomogły walących żołnierzy i wkrótce niedobitki mutantów uciekały w popłochy w stronę lasu skąd nadeszli. Ranny lekko w rękę Roderick stał teraz pomiędzy poległymi żołnierzami i trupami zwierzoludzi rozglądając się wokoło. Nad polaną zebrały się pierwsze kruki krążące wysoko na niebie czekając aby zacząć pożywiać się truchłami poległych. Po prawej kilkadziesiąt metrów od mężczyzny dostrzegł on samotnego halabardnika, który podobnie jak Roderick stał teraz i ślepo rozglądał się po polu bitwy jakby niedowierzając temu co właśnie się stało i swemu szczęściu, że jeszcze żyje. Po lewej stronie Roderick dostrzegł kolejnego marudera. Tym razem był to jednak kusznik, który opierając się na swojej strzeleckiej broni pochylał się nad poległym towarzyszem. Kusznik podniósł głowę i jego wzrok spotkał się ze wzrokiem Rodericka. Obydwoje wiedzieli, że mieli wiele szczęścia, że przeżyli.

                 Tego samego wieczoru w pospiesznie przygotowanym obozie podczas wieczerzy Roderick w poszukiwaniu miejsca gdzie może usiąść dostrzegł widzianego wcześniej halabardnika jak sam siedział przy jednym ze stołów i spożywał posiłek. Mężczyzna zdecydował się dosiąść do nieznajomego. Idąc w jego kierunku dotarło do niego jak wiele stołów było pustych. Tego dnia wielu mężczyzn poniosło śmierć na polu bitwy. Roderick dosiadł się do nieznajomego halabardnika bez słowa rozpoczynając jedzenie. Chwilę po nim do stołu dosiadł się kolejny z żołnierzy. Tym razem był to widziany wcześniej kusznik. Wszyscy mężczyźni wymienili ze sobą spojrzenia jednak żaden z nich nie odezwał się podczas posiłku. Wiedzieli, że nie ma potrzeby. Wszyscy przeżyli tego dnia to samo. Stracili przyjaciół, niemal stracili swoje życie. Słowa nie były potrzebne.

                  Tego wieczoru Roderick poznał Percy’ego i Wilhelma. Nie wiedział jeszcze, ale wszyscy trzej mieli stać się przyjaciółmi, którzy po opuszczeniu armii mieli zostać najemnikami. Kilka lat później stojąc w cieniu słupa ogłoszeniowego wyekwipowany i uzbrojony Roderick spoglądał na trzymane przez Percy’ego ogłoszenie. Na jego końcu dostrzegł nic nie znaczące na razie dla niego nazwisko – Herr Albert Kapsner…
 Oto króka historia łowcy skarbów. Sama figurka to połączenie częsci z boxa Frostgrave Soldiers z częściami z boxa Foot Sergeants firmy Fireforge Games. Korpus, nogi i głowa to części Fireforge, natomiast ręce, plecak i lina to bitsy z Frostgrave. Częsci pasują do siebie idealnie więc śmiało można łączyć oba boxy ze sobą (i nie tylko te dwa boxy). Poniżej kilka fotek Rodericka.


The figure itself is mix of parts which came from two boxes - Fireforge Games Foot Sergeant and Frostgrave Soldiers. Body, legs and head come from Fireforge, hands, backpack and rope from Frostgrave box. All bits fit perfectly to each other so you can mix them freely. Below few pictures of Roderick.









Na dzisiaj to tyle.

Pozdrawiam

Thomas

poniedziałek, 19 czerwca 2017

The Walking Dead All Out War - przedmioty cz.2

Witam serdecznie

Dzisiaj kolejny krótki post z wstawką mięsną w postaci wirtualnego boostera przedmiotów do TWD AOW. Zachęcam zainteresowanych do pobierania i komentowania nowych itemków.

Today another quick post but quite tasty :) Another virtual booster of TWD AOW item cards. I encourage whoever is interested to downloading and commenting new cards.







Na dzisiaj to tyle
Pozdrawiam
Thomas
 

piątek, 16 czerwca 2017

The Walking Dead All Out War - Mike Banning

Witam serdecznie

Dzisiaj znowu krótko, ale konkretnie. Idąc pomysłem czakiego dzisiaj to ja zaprezentuję swojego bohatera do naszej kampanii narracyjnej w świecie komiksu Żywe Trupy. Zapraszam do lektury:

Mike Banning jest racjonalnym, rozważnym i logicznie myślącym człowiekiem. Ceni sobie szczerość i uczciwość i z zasady nie ocenia innych po ich czynach gdyż wie, że sam może znaleźć się w sytuacji, która może skończyć się na wiele różnych sposobów. Jako były żołnierz piechoty morskiej jest całkiem dobrze wyszkolony zarówno w strzelaniu jak i w walce wręcz. Umie też skutecznie bronić się przed innymi. Po wybuchu epidemii opuścił swoje rodzinne miasteczko, gdzie zaraza uderzyła z ogromną siłą szybko zamieniając jego mieszkańców w szwędacze. Ci, którzy zdążyli uciekali przed swoimi bliskimi i sąsiadami, część mieszkańców zabarykadowała się w swoich domach czekając na przyjazd wojska lub Gwardii Narodowej. Mike wiedział jednak, że Madison, miasto gdzie się wychował, nie jest głównym celem dla wojska więc postanowił sam wziąć sprawy w swoje ręce. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy po czym samochodem opuścił dom mając nadzieję, że kiedyś do niego powróci. Jego celem stała się macierzysta jednostka, gdzie jak miał nadzieję spotka swoich przyjaciół z wojska. Dość szybko Mike musiał pozbyć się samochodu z powodu braku paliwa. Spoglądając ostatni raz za siebie, poprawił ekwipunek i szybkim marszem ruszył przed siebie.







Krótka i treściwa historia Mike'a Banninga. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się pierwszy AAR gdzie zostanie ona rozwinięta o nowe spotkania i doświadczenia. Kartę postaci prezentowałem już wcześniej więc można było się z nią zapoznać. Figurka pochodzi z boxa Male Survivors dedykowanego do gry Project Z firmy Warlord Games i jest to multipart. Głowa to element pochodzący z Frostgrave'wowego boxa Frostgrave Soldiers, tak więc jak widać czym chata bogata. Malowanie figurki jak i samej podstawki oparłem na zasadzie "w drodze" - znoszony skórzany płaszcz, ulica zapuszczona zielskiem, puszka po napoju. Miniaturkę malowało mi się całkiem przyjemnie i dość szybko. Teraz czas na szwędacze, których to mam całą hordę. W sobotę czaki zawita u mnie w Łodzi na testowanie zasad TWD AOW więc zapewne pojawi się krótkie sprawozdanie z wizyty.

Na dzisiaj to tyle
Pozdrawiam
Thomas

czwartek, 15 czerwca 2017

Moc retro II









Witam serdecznie!

Jak już wcześniej pisałem, gram troszeczkę w gierki z legendarnego NESa u nas znanego jako Pegazus i w tym celu zakupiłem sobie dwa chińskie pady pod USB. Jeden pad już pomalowałem, co opisałem TU. Czas na następny, ale najpierw inspiracja!


Tak, Ił 2 m 3 od Plastyka. Zakupiłem ten model dawno temu w celu użycia w Battlegroup Kursk, ale niestety jakość tego konkretnego egzemplarza jest fatalna, więc skończy jako wrak, ale kalkomania się przyda.


Wybrałem wersję malowania z napisem "meteor". Jako że dolną część pomaluję na błękit to zastosuję jasny podkład. 


I tu mały patent z filtrem do czyszczenia aerografu: dwie słomki i chusteczka w butelce. 


Wersja surowa potrzebuje kilku warstw Sidoluksu i jedziemy do z kalkomanią.


A potem z plakatowym washem.


Potem lakier samochodowy i gotowe.




Lakierując i poprzedniego pada postanowiłem zamienić także i guziki, aby kolorystyka bardziej pasowała do tematu przewodniego.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

Walking Dead All Out War - nowi bohaterowie i przedmioty

Witam serdecznie

Dzisiaj krótki post, ale za to z wkładką mięsną :) W dziale DOWNLOAD we folderze Walking Dead All Out War zainteresowani mogą znaleźć nowych bohaterów i nowe przedmioty, które można wykorzystać w tejże właśnie grze produkcji Mantica. Do gry właśnie ukazała się druga fala figurek w postaci boosterów i większych boxów, aczkolwiek w chwili pisania posta nie dostępna chyba jeszcze na naszym rynku. Staraliśmy się przedmioty trafnie wypunktować, ale jeśli ktoś ma jakieś zastrzeżenia to pisać. Będziemy sukcesywnie dorzucać nowe karty do działu więc warto sprawdzać od czasu do czasu zawartość.

Hi everyone
Todays post is rather short but... In the DOWNLOAD section you can find few new cards to Mantics Walking Dead All Out War miniature game. We try to give points accurately, but if someone have any objections feel free to comment that. We will add new cards to DOWNLOAD area so please check it from time to time.

Nasze produkcje na chwilę obecną to m.in.:





 Wszystkie karty stworzyliśmy do kampanii narracyjnej, o której wspominał czaki wcześniej. Wkrótce będziemy mieli okazję wypróbować kilka naszych pomysłów. Jeśli byłyby jakieś problemy z dostępem do gdysku to dajcie znać w komentarzach, ale wydaje mi się, że wszystko powinno być ustawione ok.

Na dzisiaj to tyle
Pozdrawiam
Thomas



sobota, 10 czerwca 2017

FrostCrew - piechociarz Percy


Witam serdecznie

Dzisiaj prezentacja kolejnego z najemników grupy Gragana. Tym razem jest to piechociarz halabardnik Percy. Zapraszam do lektury krótkiej historii:

Hi everyone

Today I'm going to present to you another mercenary from Gragan's group. This time it's infantryman halberdman Percy.

                             Percy to weteran. Pochodzący z niewielkiego miasteczka mężczyzna urodził się ponad pół wieku temu. Będąc młodym chłopakiem pomagał rodzicom w gospodarstwie rolnym, jednak kiedy tylko stał się pełnoletni postanowił, podobnie jak jego brat, dołączyć do imperialnej armii. Początkowo jego historia  z wojskiem nie układała się po jego myśli. Chłopak wyobrażał sobie przygodę z armią jako pełną epickich bitew usłanych skarbami i dziewkami rzucającymi się na ramiona zwycięskim żołnierzom. Rzeczywistość szybko jednak uderzyła go z całą mocą zaraz po przestąpieniu progów miejskich baraków kiedy to wszyscy jemu podobni młodzi mężczyźni obdzierani byli z godności i dóbr, które przynieśli ze sobą przez sierżantów wiecznie wrzeszczących na wszystko i wszystkich dookoła. Początkowe miesiące jego szkolenia były istną katorgą. Sam Percy myślał, że praca na roli zahartowała go na tyle, że był w stanie znieść sporo. Mylił się i to bardzo. Przydzielony do jego kompani kapral i sierżant nie dawali taryfy ulgowej nikomu. Codzienna musztra, wieczne treningi z bronią oraz wykłady o strategii i taktyce szybko zbrzydły każdemu z kadetów. Każdy z nich szkolił się w posługiwaniu przynajmniej dwoma rodzajami broni chociaż częstą praktyką było dawanie kadetom do wyboru czym chcą walczyć. Ponieważ Percy nigdy nie czuł się oswojony z bronią strzelecką postanowił poświęcić swoje szkolenie na posługiwaniem się mieczem i halabardą. Zwłaszcza ta druga broń przypadła mu do gustu tym bardziej, że jej wielkość i sposób trzymania po części przypominała kosę, którą posługiwał się w domu. Mężczyzna sumiennie ćwiczył wszystkie znane sposoby walki owym orężem. Nawet sierżant zauważył jego przykładanie się do treningów i nierzadko zdarzało się, że pozwalał młodemu kadetowi na ćwiczenie ze starszymi, bardziej doświadczonymi kolegami. W końcu, po kilku miesiącach morderczego szkolenia, przyszedł czas na oficjalne zaprzysiężenie do armii imperatora. Wszyscy, którzy zdołali przetrwać cały ten okres bardzo cieszyli się już na sam widok mundurów, które zostały im wręczone wraz z pancerzem, na którym odciśnięte było imperialne godło. Tym oto sposobem Percy został żołnierzem piechociarzem.
                      Chwile spokoju po zaprzysiężeniu nie trwały jednak długo. Percy wraz z innymi zostali dość szybko powołani do służby. Kiedy do imperatora dotarły wieści o dość licznej armii zwierzoludzi, ten szybko powołał nowe jednostki i wysłał je do walki. Tym oto sposobem Percy znalazł się pośród setek sobie podobnych młodych mężczyzn maszerujących do walki z wrogiem. Pierwsza potyczka bardzo szybko uświadomiła żołnierzowi, że epicka walka, skarby i dziewki to tylko mrzonki. Percy po walce uświadomił sobie, że wojna to jedynie chaos, zło i nieszczęście. Stojąc na placu boju tępym wzrokiem rozglądał się po martwych żołnierzach, zwierzoludziach i lamentujących kobietach, które podróżowały razem z wojskiem w taborze zaopatrzeniowym chcąc być blisko swych mężów i synów. Teraz płacząc tuliły swoich bliskich, którzy polegli. Wszechobecna śmierć i zapach krwi na stałe utkwiły w umyśle mężczyzny, który w ciągu jednego dnia stał się weteranem. Wiedział, że jedynie świetnemu wyszkoleniu zawdzięcza to, że jeszcze żyje. I chociaż siły wroga zostały rozgromione, widok po bitwie jeszcze długo pojawiał się przed oczami mężczyzny. Po powrocie do koszar ci, którzy zostali z jego oddziału zostali przeniesieni do nowych jednostek. Percy nie był już pewny czy dobrze postąpił wstępując w szeregi armii i niejednokrotnie tęsknił za młodzieńczymi latami spędzonymi w gospodarstwie. Kilkukrotnie udało mu się również wymienić listami ze swoim bratem, który podobnie jak on był żołnierzem imperialnej armii.
                    Lata mijały, a Percy z bitwy na bitwę stawał się coraz lepszym żołnierzem. Z każdą walką zbierał pochwały i szacunek przełożonych, którzy widzieli w nim świetnego wojownika. Mężczyzna wiedział jednak, że nadejdzie moment kiedy będzie musiał odejść z wojska. Podczas wielu bitew zaprzyjaźnił się z dwoma innymi żołnierzami, z którymi lubił spędzać czas popijając piwo w kantynie. Umówił się z nimi, że po odejściu z wojska będą trzymać się razem wynajmując swe umiejętności. W końcu nadeszła chwila kiedy doświadczony już wiekiem Percy i inni opuścili szeregi armii. Percy, Roderick i Wilhelm postanowili wprowadzić w życie swój wieloletni plan. Po odebraniu zaległego żołdu udali się do kowala i płatnerza aby ci przygotowali im odpowiednie wyposażenie. Niedługo potem trójka mężczyzn wyposażona i zaopatrzona wyruszyła w kierunku miasta Holmfirth. Tam na placu targowym jak inni najemni żołnierze skierowali się ku słupom ogłoszeniowym aby znaleźć dobrą ofertę pracy. Dość szybko natrafili na enigmatycznie napisane ogłoszenie o zatrudnieniu ochroniarzy podczas wędrówki do mroźnego miasta Felstad. Wymieniając spojrzenia z innymi i widząc przyzwolenie Percy zerwał ogłoszenie. Jeszcze raz czytając szybko odnalazł adres kontaktowy i nazwisko zleceniodawcy. Był nim Herr Albert Kapsner…


Jak widać historia zaczyna się zagęszczać :)  Figurka to ponownie multipart z pierwszego dużego boxa jaki ukazał się do Frostgrave, a więc nic wyszukanego. Piechociarz uzbrojony jest w halabardę i przyodziany w skórzany pancerz. Poniżej kilka fotek:

Figure itself is multipart miniature from the first big box of miniatures dedicated to Frostgrave (Frostgrave Soldiers) so as you can see its nothing fancy :) Infantryman is armed with halberd and equipped with leather armour. Below few photos:







Na dzisiaj to tyle
Pozdrawiam
Thomas






czwartek, 8 czerwca 2017

Cloe Morrison - moja pierwsza postać do The Walking Dead

Od jakiegoś czasu przygotowujemy naszą fabularyzowaną kampanię w świecie ogarniętym plagą zombie. Jej założenia opisałem tutaj. Postanowiłem, że swoją pierwszą postać przygotuję według mechaniki The Walking Dead: All Out War. Zatem przedstawiam...

I present my first character to The Walking Dead: All Out War. As Cloe miniatures I will use Eva Duran form Zombicide game.

Cloe served in Nation Guard and when zombie raised she was at holiday in country house. In the early days her family was killed and Cloe decided go back to unit garrison. Her journey begins here...


Cloe Morrison - przed wybuchem epidemii zombie służyła w Gwardii Narodowej, kiedy zaraza zaczęła się rozprzestrzeniać przebywała akurat na urlopie w domu rodzinnym na prowincji. Jej bliscy zginęli w pierwszych dniach po katastrofie, a ona sama postanowiła dostać się do swojej macierzystej jednostki w Louisville w Kentucky. Jednak samotna podróż okazła się trudniejsza, niż początkowo przypuszczała...

Jako figurkę Cloe zamierzam użyć model Evy Duran z Zombicide. Model musi jednak poczekać na swoją kolej do malowania jeszcze kilka dni. Powoli przygotowuję też już pierwszy scenariusz i tereny do rozgrywek. Pierwsza część historii podróży Cloe Morrison już niebawem.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Ultra szybko, ultra tanio - budynek s-f

Witam!
Pomysł ten zaprezentowałem już dawniej na pewnym forum, ale od tamtej pory nie widziałem podobnego tematu, więc samolubnie go powtórzę. 
Załóżmy, że zaczynamy przygodę z Warhammerem 40K, Infinity lub innym systemem stawiającym na futurystyczne otoczenie, ale chwilowo nie stać nas na bogate "zabudowanie" stołu kolejką elektromagnetyczną, świątyniami Sigmara czy kolonią Księżycową, a co gorsza ma wpaść kumpel i chce przetestować z wami zasady. Nie traćcie nadziei. Zamiast układać pudełka po butach, lub klocki lego możecie mieć całkiem sporo budynków za minimalną cenę... a nawet za darmo. 
Lato zagościło na dobre. Ogródki i balkony czekają z niecierpliwością na petunie, begonie, pelargonie i inne nnnje. Snując się jak pokutnik za dziewczyną i jej mamą po centrum ogrodniczym czy kwiaciarni warto zerknąć pod nogi, bo czasami są tam złote samorodki.


Są to tacki ogrodnicze, palety transportowe, multiplaty, ale nam wystarczy wiedzieć, że są to wytłoczki plastikowe produkowane metodą próżniową, stworzone aby wygodnie przenosić partie doniczek lub sadzonek. Mają różne wielkości, głębokości i kształty w zależności od przeznaczenia. Dostaniecie ją razem z doniczkami lub sadzonkami, a jak ładnie zagadacie to i za darmola.  


Obrócona do góry nogami wygląda jak zespół niskich silosów połączonych wysokimi korytarzami, lub naziemne elementy podziemnej kolonii. Od razu widać największą wadę tacki, a mianowicie cienkie ścianki i denka. Trzeba znaleźć taką nietkniętą, lub tylko lekko przytartą, bo wgniecenia nie da się zadowalająco naprawić. Ale zakładamy, że goni nas czas, więc lekkie wgniecenie jak na zdjęciu się nada.


Po umyciu tacki należy uciąć ranty dookoła brzegów. Od tego momentu silosy jakby wyrastały z ziemi. Niestety ranty usztywniały cały obrys tacki więc od tego momentu wszystko nam lekko się wygina. Ale nie będziemy z tego strzelać tylko położymy na płaskim stole. Za to silosy będziemy malować lub coś do nich doklejać. Dobrze by było, aby troszkę wytrzymały. W tym celu warto wkleić skrawki brzegów od środka silosów.



Po wyschnięciu kleju możemy nałożyć podkład...



... i kolor podstawowy.


Szybka przecierka szarym i można ustawiać figurki.






Oczywiście zakładałem, że szukamy czegoś szybkiego i taniego. Malowanie możemy dopieścić, silosy mają płaskie dachy, więc możemy dokleić włazy, anteny, lądowiska, rampy i co tam tylko chcemy, obszar pomiędzy silosami aż prosi się o doklejenie piasku lub trawy. Ogranicza nas tylko wyobraźnia. Sam także mam w planach ten szybki patent rozbudować do czegoś bardziej skomplikowanego, ale jak na razie zbieram pomysły czym moja baza miałaby być... czy ja napisałem baza?