czwartek, 16 lutego 2012

Polowanie na Panterę - Kampfgruppe Normandy AAR

Siemanko !

  Dziś soczysta porcja zmagań z Normandii (Ja vs Łukasz) okraszona sporym materiałem zdjęciowym


Scenariusz który rozegraliśmy to Hunting Panther z podręcznika - przeznaczony do nauki zasad :)

Siły główne stron walczących:

UK:
-Cromwell IV HQ
-Cromwell IV
-Sherman Firefly
-M10 Achilles
-UK Infantry Platoon:
*HQ (5 osób)
*3 x 10 osobowe sekcje piechoty
*HMG Vickers team (2 osoby)
*PIAT team (2 osoby)

HEER:
-Panther G
-Panzer IV H
-Pak 40 (3 osoby obsługi)
-HEER Zug:
*HQ (6 osób)
*3 x 5 osobowe sekcje Kar98
*3 x MMG (3 osoby +MG34 w każdej)
* 80mm Medium Mortar team (3 osoby)

Plansza do gry:
-6'x4'
-tereny wiejskie poprzecinane polami oraz gdzieniegdzie żywopłoty "bocage", teren raczej "otwarty", drobna zabudowa

Cel gry:
-wyeliminowanie wroga w sektorze poprzez spowodowanie utraty całości punktów MV (battlegroup morale value)



Przebieg walki:
 Stanąłem do walki po stronie brytyjskiej. Powiem Wam tak - było ciężko... Dobrze ustawiony Pak 40 (nie mieliśmy akurat tego modelu - zastępował go Pak 43/41) lekko blokował moje poczynania w środku pola i długo nie mogłem rozwinąć skrzydeł. Pierwszą krew przelał właśnie Pak 40 kiedy mój Firefly "wypadł" z osłony i niefortunnie dał się ostrzelać z boku kadłuba... Efekt był natychmiastowy - katastrofa i pierwsze poważne straty po mojej stronie. W rewanżu mój Cromwell dopadł Panzer IV i po dość długiej wymianie ognia posłał go do piachu :)

 Niemcy nie załamali się i szybko ogarnęli sytuację - HQ niemieckie podało koordynaty do moźdierza i wybuchy spadających pocisków złapały 3 moje elementy piechoty na efekcie "Pinned!". PIAT team, HMG Team oraz Sekcję piechoty dosłownie "przygniotło do ziemi". Do strzelania włączył się Cromwell HQ który próbował wielokrotnie "przygnieść" HQ niemieckie ogniem KM'ów Besa - ale bezskutecznie...

 W dalszej części rozgrywki udało mi się w końcu przygnieść sporo jednostek niemieckich - załogę Pak'a 40, HQ niemieckie oraz przypadkowo deklarując "supressing fire" na rzutach na kościach wypadały direct hity i w ten sposób wyciąłem sporo piechoty niemieckiej w tym MMG Team oraz całą 1 drużynę z Mauserami. W brawurowej akcji piechociarze na mojej lewej flance przebiegli na tyły niemieckie i przetrzebili zespół MMG pozostawiając jednego żywego Niemca oraz nadszarpnęły kolejną drużynę z Mauserami w zrujnowanych zabudowaniach...

 Niestety szczęście mnie opuściło - Pantera wykończyła wpierw Cromwella, potem Achillesa oraz Cromwella HQ powodując u mnie takie straty w morale skutkujące wycofanie resztek moich sił...

Foteczki:

Sektor UK - lewa flanka
Sektor UK - prawa flanka
Sektor HEER - lewa flanka
Sektor HEER - prawa flanka
Niemcy na pozycjach we wsi...
Bliskie kontakty...
Firefly naciera...
Sytuacja taktyczna z góry...
Walka pancerki w sporym dystansie...
Pak40 mierzy, i...
...ubija Shermana Firefly...
Pz IV "H" w końcu pada ofiarą Cromwell'a...
A moździerze niemieckie sobie poczynają z moją piechotą...
Krajobraz po walce na mojej prawej flance...
W niezwykłych okoliczościach Panterze kończy się paliwo...
A na lewej flance udany szturm przez drogę i bocag'e...
Podejmuję ryzyko w walce z Panterą...
By ponieść tego smutne konsekwencje...
Niemcy na pozycji strzeleckiej przy bocag'e...

To tyle na dzisiaj - do następnego razu!

ps.: Pozdrawiamy chłopaków z Wrocławia (http://www.wargaming.pun.pl/), którzy już czekają na ich wspólny, klubowy podręcznik do KGN'a. Udanych zmagań !

niedziela, 12 lutego 2012

wtorek, 3 stycznia 2012

Elhiem'owe konwersje USMC - WIP

Witam.

Dzisiejsza wrzutka pokazuje pierwszy fireteam skonwertowanych przeze ze mnie USMC Elhiema. Na swoim blogu pokazywałem na czym konwersje polegają (kaptury i torby), a ponieważ wczoraj wziąłem się za malowanie MOPP'ów dzisiaj pierwsze fotki. Efekt końcowy nie powinien być najgorszy, ale zobaczymy. Oto fotki:



Pozdrawiam
Thomas

czwartek, 22 grudnia 2011

Okop, czyli "Wilkommen Tommies"

Kilka tygodni temu, zainspirowany kreacją Bartka (bnk), pełen ochoty postanowiłem sam coś popełnić, co nadawało by się do gry i nieco by ją urozmaicało. Poniższa sekcja okopów to wynik w sumie dwutygodniowej dłubaniny, aczkolwiek samej pracy było w tym zaledwie kilka godzin - ot lenistwo.
Transzeje powstały na podstawce z dykty, na którą przykleiłem wycięty wcześniej kształt ze styroduru. Miejsca, w których mi go brakło (dysponowałem tylko jednym 'arkuszem' na dodatek mniejszym niż podstawka) napryskałem pianki montażowej i nadmiar ściąłem. Następnie wnętrze wykleiłem
 zapałkami  i  patyczkami pochodzącymi ze znanej "sieciówki" gdzie można napić się kawy. Dalej to już klasyka czyli wikol, piasek, brązowy sprej, dwie warstwy drybrusha i różniste trawki, w tym również kępki i kwiaty Federicuusa-Rexa.

I to w sumie wszystko, rozmiary to 21x30cm, a efekty możecie zobaczyć poniżej.






(figurki, to mały sneak peek moich niemiaszków, ot taki WiP)



Niemcy w Afganistanie

Hej Ostatnio zakupiłem nowy zestaw niemców z Caesara i oto jeden z efektów (a w sumie cztery efekty). Podstawki do wykończenia ale to jak ich się jeszcze trochę uzbiera, wtedy hurtowo robię. Pozdr :)

niedziela, 18 grudnia 2011

Sobotnie urodzinowe strzelanie w Iraku - uzupełnienie

Żeby nie było, że w klubie w sobotę królował tylko Irak - chciałbym
dopowiedzieć, że Paweł gdzieś nad Indochinami Fulmarami ganiał
Potezy Konrada, eskortowane przez Dewoitine D.520, a Tomek i Hochel
wraz z "młodymi" rozgrywali epizod z Bitwy na Łuku Kurskim na planszy
3 na 4 metry (w walce brało udział m.in ponad 50 modeli czołgów
stanowiących w Klubie "Strateg" odpowiednik Dywizji Pancernej
wspartej Batalionem Tygrysów po jednej stronie oraz Korpusu Pancernego
wspartego Pułkiem Czołgów Ciężkich po drugiej stronie).

Wszystkiego Najlepszego Rafale!!!
I więcej takich udanych sobót!

Pozdrawiam,
rrober

sobota, 17 grudnia 2011

Sobotnie urodzinowe strzelanie w Iraku

Witam wszystkich !

 Dzisiejszy dzień minął nam szybko i miło w STRATEG-u na wspomnianym już wyżej strzelaniu. Nie było to byle jakie strzelanie - Rafał miał dzisiaj urodziny i jak na urodziny przystało "rąbał" w Force on Force dziś zawodowo. Oto krótkie foto AAR bez dodatkowych fajerwerków i fabularyzacji.

 Na początek słów parę o scenariuszu. Czysto hipotetyczna sytuacja:

...Irak rok 2003, trwa inwazja sił Koalicji. Czteroosobowa sekcja operatorów sił specjalnych brytyjskiego SAS w wyniku zaangażowania się w akcję rozpoznawczą za liniami wroga została nieoczekiwanie odcięta i pozbawiona drogi ucieczki. Operatorzy zajęli pozycję obronną w opuszczonym domu modlitw. Wokół nich drogę ucieczki blokują im spore grupy Fedainów. Tkwią oni na pozycjach strzeleckich w okolicznych domostwach skutecznie izolując osamotnionych operatorów strzelając raz po raz seriami z broni wszelakiej maści. W okolicy działają brytyjskie jednostki piechoty wraz ze wsparciem pancernym. Operatorzy zdołali się telefonem satelitarnym skontaktować ze swoim HQ i najbliżej położone elementy brytyjskich wojsk pancernych ruszają z odsieczą. W rejon walk, w którym aż roi się od bojowników zbliża się kolumna pancerna irackiej Gwardii Republikańskiej. Rozpoczyna się morderczy wyścig z czasem. Kto będzie pierwszy ? ...

Siły scenariusza:

Irak (Paweł Z.): 

-Fedayeen:
*5 x sześcioosobowe grupy z różnym rodzajem uzbrojenia (RPG/RPD/PKM) [TQ:D6 / M:D12]

-W turze nr 3 do akcji wkracza SRG:
* Pancerna kolumna 3 czołgów Special Republic Guard T-55M [TQ:D8/M:D8]
*5 x pięcioosobowe grupy piechoty irackiej [TQ:D6/M:D8]

Siły koalicji (Kuba W. + Rafał K.):

- SAS (Kuba):
*czteroosobowa sekcja obserwacji SAS (2xRifle,2xSupport UGL/Minimi) [TQ:D10/M:D10]
  • zasada specjalna: ograniczone zasoby amunicji (co turę rzut na TQ; niezaliczenie testu na 4+ powoduje spadek amunicji i permanentny -1 do Firepowera)
- QRF "Relief Force" (Rafał):
* Challanger II [TQ:D8/M:D10]
* Warrior MCV [TQ:D8/M:D10]
* 4 x czteroosobowe sekcje piechoty brytyjskiej [TQ:D8/M:D10]

Założenia ogólne:

-Irakijczycy: Zabić lub pojmać osamotnionych operatorów SAS
-Koalicja: Ewakuować bez strat odciętą grupę obserwacji SAS

A teraz krótka AAR-ka :

Akcja scenariusza była bardzo dynamiczna.

W turze 1. nie zamierzałem siedzieć bezczynnie na Overwatch'u i zamiast deklarowania tej akcji rozpocząłem strzelanie do trzech różnych celów jednocześnie. Ogień był skuteczny pomimo małej ilości kostek ataku (po 2 FP die na każdą grupkę) - powodował pojedyncze i podwójne straty w każdej z ostrzeliwanych komórek Fedainów (moje wyniki były większe jak irackie możliwości obronne na kości D6). Reakcje Irakijczyków sprowadzały się do oddawania ognia - bardzo nieskutecznego.  
Tura 2. to kolejna próba wyeliminowania jak największej ilości tych fanatycznych jednostek z gry. Miałem w zamyśle wycięcie sobie drogi ucieczki - wiedziałem, że już po tej turze zacznie się pancerny kontratak iracki... Niestety początek był nieudany - SAS nie przeszedł na samym początku testu na opanowanie dyscypliny strzeleckiej i zapasowa amunicja "poszła w diabli". Pomimo tego spowodowałem całkiem spore straty w szeregach fedaińskich. Pozwoliło mi to opuścić pozycję w meczecie i podejście pod żywopłot skąd mogłem dalej na południe napierać w stronę krawędzi stołu skąd nadejdzie odsiecz.  
Tura 3. to początek właściwego dramatu SAS. Po pierwsze: straciłem inicjatywę - miałem ją przez dwie tury non stop - gdyż walczyłem tylko przeciwko "irregularsom". Na moje nieszczęście do akcji zamiast 1 elementu pancernego weszły aż 2 czołgi T-55M. Jeden skutecznie postawił Overwatch'a tak, że nie dało się biec w stronę drogi. Drugi brawurowym manewrem wyjechał mi wprost na moich zaskoczonych operatorów SAS i wywołał paniczny efekt Pinned! - wycofałem się nie wykonując żadnej akcji poza widok T-55M. Na moje nieszczęście wpadłem w ogień krzyżowy niedobitków Fedaińskich, którzy na domiar złego skądś wytrzasnęli pociski AT do RPG. W skutek tego ognia poniosłem pierwszą stratę, która wywołała kolejny efekt Pinned! a w finale Pull Back! i cała czwórka ciągnąc powalonego kolegę wpadła z powrotem do meczetu.  
Tura 4. Kolejna inicjatywa po stronie irackiej. Zebrałem SAS po stratach - okazało się fartownie że operator cudem przeżył (D6 na first aid check-u). Niestety mogłem się tylko statycznie "odstrzeliwać" przeciwnikowi (chłopaki z SAS nadal zbierali się po szoku z efektu Pull Back!). Paweł to wykorzystał bez skrupułów i wpierw przygwoździł mnie znowu ogniem maszynowym z T-55M. To wywołało efekt Pinned! (i zarazem spadek mojego TQ o kategorię w dół na D8). Potem do akcji dołączył się na nowo zespół Fedainów z AT RPG (psiakrew!) i niestety nie wybroniłem się. SAS otrzymał 3 postrzały na 4 ludzi - został mi tylko jeden z Minimi i tylko on oddawał już ogień w tej turze... Skutecznie jak tylko mógł posłał do piachu jednego Fedaina. Po tej turze przyszedł czas na zbieranie strat...

W turze 5. dzięki temu, że przeżył mi gość z Minimi mogłem zebrać i testować swoje straty. Okazało się że przeżyło dwóch lekko rannych z trzech trafionych. Jeden z operatorów SAS nie miał tyle szczęścia i nie dożył tego dnia do końca. Na stół weszły za to posiłki pancerne w sile Rafała czołgu Challanger II, wozu bojowego piechoty Warrior i sporej grupy piechoty dającej skutecznie siłę w walce o inicjatywę, którą de facto wygraliśmy. Od tej pory można mówić o spadku mojego "ciśnienia" na desperacką obronę, gdyż Rafał miał tego dnia urodziny i jego rzuty na trafienia były momentami dwukrotnie lepsze od moich SAS na początku gry. W tej turze piechota Rafała efektownie "weszła z buta" do budynku i wykończyła w walce wręcz niedobitki Fedainów na południu planszy. Warrior stoczył pojedynek 1 na 1 z T-55M wycinając jego załogę w pień - ta musiała upuścić w środku pocisk przed załadowaniem, gdyż tank eksplodował... A reszta piechoty angażowała się w wymianę ognia z innymi niedobitkami Fedainów oraz z Gwardią Republikańską.
W turze 6. po raz kolejny inicjatywa była po naszej stronie. Challanger II wział na celownik drugiego T-55M i pozbawił go armaty (sic!). Ten zdołał się pod koniec tury wycofać z pola widzenia Challengera - a ten wziął "na widelec" piechotę regularną zagrażającą mojemu SAS. Challanger II wypalił z armaty w budynek (nie burząc go), ale za to trafiając jednego Irakijczyka odłamkami. Seria z KM-u dokończyła dzieła zniszczenia i żaden żołnierz iracki nie stał już w tym domu na nogach...
Na turze 7. poprzestaliśmy - SAS bez większego zagrożenia zdołał "rapid movementem" opuścić poszatkowany pociskami meczet i zbliżył się na odległość jednego taktycznego ruchu od sojuszniczych jednostek. Uznaliśmy ten scenariusz za remisowy - pomimo determinacji nie udało się uniknąć strat wśród operatorów SAS, a tym samym zrealizować głównego założenia scenariusza. Irakijczycy mieli ten sam problem - pomimo ustrzelenia tego biednego operatora z SAS nie zdołali dogonić reszty z mojej grupy. Stracili za to sporo ludzi i sprzętu (30 Fedainów, 2 czołgi, kilkunastu żołnierzy) oraz utrata inicjatywy w rejonie działań nie dają perspektywicznie myśleć o obronie tego terenu...

A teraz porcja fotek:

SAS na pozycji...
Area of Operations (AO) z powietrza...
Fedaini ostrzeliwują SAS...
T-55 zagonił mój SAS z powrotem do meczetu...
SRG wraz z T-55M w walce...
SRG w natarciu na meczet...
Nadciąga odsiecz (w tle supreme-commander Rafi)...
Pancerna odsiecz nadeszła w samą porę...



Dzięki za dobrą grę chłopaki !
Rafałowi jeszcze raz z okazji urodzin wszystkiego najlepszego ! :)
Do następnego razu !

Pozdrawiam !

Pierwsza partia Zielonych Beretów




Witam!
Niedawno skończyłem pierwszą partię figurek Italeri "American Special Forces" z Wietnamu. Tej grupce dałem maskowanie "tiger stripe" w wersji trójkolorowej, kolejnej planuję dać czterokolorową. Nie jestem do końca zadowolony z efektów, ale klimat chyba trzymają odpowiedni :D

sobota, 26 listopada 2011

AAR: Gniazdo szerszeni (The Hornet's nest)

"Even though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil, for you are with me; your rod and your staff, they comfort me..."

Witam !

 Długo oczekiwany, zapowiadany już wcześniej "after action report" z wizyty Tomka. Bez zbędnego przeciągania przenieśmy się do 2003 roku - Irak 22 Marzec, obrzeża miasta As Samawah...

 Sytuacja opisana w poniższym raporcie z rozgrywki - tak samo jak scenariusz oparte są na autentycznych wydarzeniach. Tego dnia w Iraku piechota US Army Kompanii D (3. Szwadron, 7. Pułku Kawalerii, 3. Dywizji Piechoty) wraz z towarzyszącymi jej elementami pancernymi (pieszczotliwie nazwana grupa uderzeniowo - rozpoznawcza,  w typowym dla kawalerzystów pancernych klimacie) - Hunter-Killer Team "Crazy Horse" dotarła do miasta As Samawah.

 Piechota amerykańska miała w asyście elementów pancernych z "Crazy Horse" zabezpieczyć dwie przeprawy mostowe (Objective Pistol na Zachodzie oraz Objective Saber na Wschodzie ). Dzień wcześniej zwiad lotniczy na helikopterach OH-58D dokonał rozpoznania z powietrza terenów nad rzeką i nad miastem nie stwierdzając wrogiej aktywności - to napawało optymizmem...

 22 Marca wysunięte elementy napotkały sojuszniczą komórkę amerykańskich oddziałów specjalnych "SOF" na kilku improwizowanych pick-upach z karabinami maszynowymi zamontowanymi na pace każdego z nich. Komandosi z SOF dokonali rozpoznania w samym mieście nakreślając kluczowe punkty strategiczne oraz dokonując szacunkowej oceny bojowej wartości przeciwników... Wedle ich raportów wywiadowczych w mieście znajdują się spore ilości "niedobitków" regularnej armii irackiej, które z przyjemnością zaprzestaną działań bojowych i po prostu chętnie poddadzą się bez walki. Co mogło niepokoić - lecz zostało to zlekceważone - pojawiły się informacje o wzmożonej aktywności oddziałów paramilitarnych takich jak bojówki partii Baath oraz grup Fedainów Saddama. Zachęceni informacjami wprost z SOF dowódcy amerykańskiego elementu "Crazy Horse" posłali straż przednią dowodzoną między innymi przez Ssgt Dillarda Johnsona (postać autentyczna) w celu rozpoznania ogniem w kierunku Objective Pistol - mostu zachodniego. Przez myśl nikomu nie przeszło to co miało nastąpić za kilkadziesiąt minut...


...We at war with terrorism... racism... but most of all - we're at war with ourselves... 
(Kanye West, Jesus Walks, Soundtrack do "Jarhead")

  "Była godzina 09:00 kiedy zbliżyliśmy się do mostu w sile zespołu "zmiatającego" liczącego trzy wozy piechoty Bradley. Naliczyłem na nim oraz w jego otoczeniu sporą ilość wrogiej piechoty. Kiedy mój człowiek z Bradleya puścił im komunikat nagrany wcześniej w ich ojczystym języku by poddali się - Ci otworzyli ogień ze wszystkiego co mieli... Otrzymałem polecenie podjechania i zajęcia mostu razem z czołgiem M1 "Broadhead". Kiedy jechaliśmy Abrams zaczął ostrzeliwać piechotę swym karabinem sprzężonym oraz karabinem maszynowym kalibru .50, co jednak nie dawało żadnego efektu. Wówczas włączyłem się ze swoim działkiem 25mm, co położyło ich wszystkich. Potem ruszyliśmy dalej do mostu i przejęliśmy go...
 Wówczas od strony kompleksu wojskowego nadjechała drogą iracka ciężarówka wojskowa. Pojazd prowadzony przez cywila wjechał pomiędzy nas, tak że nie mogłem go ostrzelać. Ścigaliśmy ciężarówkę do zabudowań, gdzie M1 pozostał przy bramie. Wtedy rozpętało się piekło..."

  Tak zaczyna się autentyczny raport sporządzony dla sztabu Dywizji przez Ssgt Dillarda tuż po całej akcji. Ta strzelanina nie miałaby tak dramatycznego przebiegu, gdyby Dillard nie dał się sprowokować i nie wjechałby w sam środek ośrodka szkoleniowego bojówkarzy Parti Baath i koszar Fedainów w mieście As Samawah... W naszej rozgrywce doszło do niehistorycznej, aczkolwiek uzasadnionej w danych okolicznościach dramaturgii. Pojazdy zanim zdążyły taktycznie wycofać się z tego piekła - dwuosobowa sekcja piechoty startująca poza Bradleyem padła ofiarą wroga w trakcie walki. Pojazdy pomimo tych strat wycofały się bezpiecznie poza rejon zagrożenia co dało zwycięstwo Bartkowi i Tomkowi - gratulacje Panowie!

 Przenieśmy się teraz do perspektywy prosto z "oka" żołnierzy USA, czyli ilustrowanej historii zmagań Tomka i Bartka z hordą mojej para-militarnej jednostki Fedainów Hussein'a:


"Zaczęliśmy otrzymywać liczne trafienia od prawej strony i M1 wycofał się za bramę. Około 150 – 200 ludzi zaczęło wybiegać z pobliskich budynków. Ostrzeliwali nas z wielu stron z broni lekkiej i kilku RPG."
"Byli tak blisko, że mój karabin M240 został zniszczony przez pociski małego kalibru. Ponadto tuziny pocisków RPG odbijało się od naszego wozu, gdyż Irakijczycy byli zbyt blisko lub ich głowice były po prostu stare!"
"Ja strzelałem do tych Diabłów na przemian ze swojej M9 i M4 na krótkim dystansie, podczas gdy mój działowy posyłał serie z działka 25mm. Trwało to z dobre 25 minut czy coś koło tego..."
"Otrzymałem wtedy postrzał z AK w klatkę piersiową, który powalił mnie do środka wozu. Myślałem, że jestem martwy i byłem zaskoczony, że tak nie jest - wszystko dzięki kamizelce, która nawet nie była wyposażona w płytę ceramiczną..."

"Wszystko wskazywało na to, że "wbiliśmy kij w sam środek mrowiska" - po każdej stronie i z każdego budynku te "brudasy" kontynuowały ostrzeliwanie naszego Bradleya"
"W tym momencie sporo ludzi wybiegło z innego budynku i zaatakowało M1 swoją lekką bronią. M1 odpowiedział swoim karabinem maszynowym .50 cal posyłając do piachu całe to "czarne" zbiegowisko..."
"Ich kolejne nadciągające fale były równie chaotyczne jak te pierwsze, w których bojownicy padali wyrzynani ścianą ognia z karabinów pokładowych M1 ''Broadhead'a'' "
"Jedni za drugimi wychodzili nam wprost pod lufy, tylko po to by wyłapać kulę prosto w łeb lub w klatkę piersiową - nasi działowi mieli zero skrupułów..."
"W pewnym momencie doszło do tragedii - kiedy dwuosobowa ekipa z naszego Bradleya wyszła z opuszczonej rampy pojazdu z zamiarem złapania kilku rannych "footmobiles" jako zdobyczny "intel" - zostali odcięci ogniem i dopadła ich w walce wręcz cała chmara przeciwnika - nic nie mogliśmy zrobić by im pomóc"

piątek, 25 listopada 2011

Jak straciłem dwa Shermany czyli system "Kampfgruppe Normandy" okiem laika

Wczoraj miałem możliwość pierwszego kontaktu z nowym systemem „Kampfgruppe Normandy” – powiem tak: pierwsze wrażenia bardzo pozytywne i dostrzegam w nim duży potencjał modernizacyjny.

Nie zauważyłem (na szczęście) w nim wad takich, jak: konieczność nadmiernego cyzelowania ruchów poszczególnymi figurkami (co moim skromnym zdaniem „kładzie” nawet najlepszy system jedynkowy), nadmiernie rozbudowanej tabelkologii oraz miażdżącego efektu ogniowego w postaci nadmiernych strat w jednej kolejce.

Teraz zalety: system (z tego co zauważyłem) jest oparty na kościach K6, ale ilość rzutów potrzebnych do rozegrania akcji jest znośna. Istnieje natomiast duża płynność ruchów (pomimo turówki – IGOYOUGO). Oczywiście zawsze można się przyczepić do sposobu aktywacji jednostek, który powoduje, że w miejscach gdzie jest to dla nas ważne bitwa toczy się wartko kosztem zamrożenia działań w innych rejonach planszy bitewnej (czy to jest historyczne – można polemizować – ja tu dostrzegam czynnik, który oddaje różnicę pomiędzy teoretyczną a rzeczywistą sprawnością działań poszczególnych oddziałów czyli tam żołnierze idą do przodu, gdzie ich popędzają dowódcy - a ci nie mogą być wszędzie). System aktywacji oddziałów daje jeszcze tę pozytywną właściwość, że przewaga materiałowa nie musi  koniecznie oznaczać przewagi na polu walki.     

Oczywiście trzeba będzie sprawdzić „historyczną” sprawność systemu w akcjach typu Pantera kontra Sherman lub Tygrys kontra Churchill – ale to jeszcze przed nami. Nie wiem jeszcze jak się sprawdza w sytuacjach typu: bardziej doświadczona jednostka kontra mniej doświadczona itd. Trzeba także sprawdzić akcje typu: piechota kontra czołgi, czołgi kontra zamaskowana artyleria ppanc i plot (mam tu na myśli słynne „acht-achty”) oraz wsparcie artylerii i lotnictwa itp. Reasumując dużo jeszcze przed nami.

A teraz o potencjale modernizacyjnym J

Nigdy nie ukrywałem, że jedynka to nie moje klimaty – dużo przygotowań, a potem walka o przysłowiową marchewkę (taka sztuka dla sztuki). Mi się raczej marzą akcje oparte na danych historycznych – takie alternatywne rozgrywanie walk, których siły i przebieg znamy i jesteśmy w stanie ocenić, gdzie dowodzący popełnili błędy i jak można te błędy skorygować. Oczywiście pozostaje też skala tych działań – jedynka tego nie umożliwia bo siły są dobierane w oparciu o abstrakcyjny system punktowy i ich związek z etatami jednostek jest raczej dość luźny. Poza ty skala i efekty działań (o czym pisałem) są raczej mocno ograniczone.

Dlatego proponuję spróbować przestawić ten system na skalę plutonową tzn. podstawową jednostką na polu walki nie będzie jak obecnie pojazd, działo czy drużyna piechoty ale odpowiednio pluton pojazdów, pluton/bateria artylerii i pluton piechoty. Proponuję wprowadzenie przeliczników: 1/5 do pojazdów, lotnictwa, artylerii i broni zespołowej oraz 1/10 do piechoty (różnica w przelicznikach służy ograniczeniu liczby figurek na planszy, która przy dużych akcjach zaczyna przeszkadzać). Oznacza to uśrednienie broni maszynowej piechoty i granatników do poziomu plutonu (ponieważ była ona rozmieszczona w plutonie równomiernie, a sposób jej użycia był określany odpowiednimi regulaminami walki, których (dodam) w zasadzie nie znamy i używamy jej jak popadnie lub jak nam się wydaje najlepiej, a nie zgodnie z realiami historycznymi – to kolejny argument przeciwko jedynce). W praktyce oznacza to, że nie będzie dodatkowych punktów siły ognia za rkm-y, lkm-y, granatniki itp. ponieważ wszystkie armie były wyposażone w takie wynalazki mniej więcej na tym samym poziomie (oczywiście jest to dyskusyjne i możemy porozmawiać na ten temat). Poza tym trudno zakładać, że w jednej kolejce ognia zginą w plutonie wszystkie rkm-y lub granatniki. Planuję natomiast pozostawić wydzieloną broń zespołową piechoty (tzn. ckm-y, nkm-y, moździerze) znajdującą się na szczeblu powyżej plutonu piechoty (na oddzielnych podstawkach)  – będzie użyta do wspierania ogniowego piechoty. Wydzielenie broni ppanc piechoty (pancerfausty, bazooki, PIAT-y itp.) – to temat do dyskusji (w różnych armiach i formacjach było z tym różnie).

System plutonowy pozwoli moim zdaniem rozgrywać większe akcje (takie z mapy) oparte na złożeniach historycznych (czyli w zasadzie kampanie).   

 

Przykładowe etaty w proponowanym przeliczniku:

Brytyjski Batalion Piechoty

HQ Batalionu (5 fig.)

Kompania Dowodzenia:

HQ Kompanii (1 fig.)

Pluton Łączności (4 fig.)

Pluton Logistyczny (5 fig.)

Kompania Wsparcia:

HQ Kompanii (1 fig.)

Pluton Moździerzy (1m. 3-inch)

Pluton Rozpoznawczy (2 carriery)

Pluton PPanc (1 dzppanc 57mm)

Pluton Pionierów (2 fig.)

4 Kompanie Strzeleckie:

HQ Kompanii (1 fig.)

3 Plutony Strzeleckie (4 fig.)

Razem: 70 fig.

 

Amerykański Batalion Piechoty

HQ Batalionu (1 fig.)

Kompania Dowodzenia:

HQ Kompanii (3 fig.)

Pluton Łączności (2 fig.)

Pluto PPanc (1 dzppanc 57mm + Bazooka)

Pluton Logistyczny (3 fig.)

Kompania Broni Ciężkiej:

HQ Kompanii (3 fig.)

Pluton Moździerzy (1m. 81mm + Bazooka)

2 Plutony CKM (1 M1917 + Bazooka)

3 Kompanie Strzeleckie:

HQ Kompanii (3 fig.)

Pluton Broni Zespołowej (1 M1919 + 2fig.)

3 Plutony Strzeleckie (4 fig.)

Razem: 66 fig.

 

Niemiecki Batalion Grenadierów

HQ Batalionu (2 fig.)

Pluton Łączności (3 fig.)

Pluton Logistyczny (3 fig.)

Kompania Broni Ciężkiej:

HQ Kompanii (4 fig.)

Pluton Moździerzy Średnich (1m. 8cm)

Pluton Moździerzy Ciężkich (1m. 12cm)

Pluton CKM (1 MG42)

3 Kompanie Strzeleckie:

HQ Kompanii (3 fig.)

Sekcja CKM (1 MG42)

3 Plutony Strzeleckie (3 fig.)

Razem: 52 fig.

 

Co o tym myślicie:

Proponuję ewentualną dyskusję prowadzić na:

http://www.gryhistoryczne.waw.pl/forum/index.php?topic=155.0

 

Pozdrawiam,

rrober