piątek, 9 października 2015

Pulp Alley: Kampania egipska - scenariusz 3 (finał)

Pierwszy scenariusz naszej egipskiej kampanii Pulp Alley znajdziecie tutaj, a drugi tutaj.
***
Finałowy scenariusz naszej mini-kampanii rozgrywał się pośród ruin świątyni na pustyni. Jak szybko przekonali się nasi bohaterowie, w świątyni tej oddawano cześć bogom znacznie bardziej plugawym niż bóstwa panteonu starożytnych Egipcjan.

Tym razem w scenariuszu przewidzieliśmy tylko jeden punkt fabularny (plot point), którym była egipska kapłanka odprawiająca rytuał pośród ruin. Przerwanie rytuału (skompletowanie tego punktu fabularnego) powodowało otwarcie wejścia do krypty pod świątynią, gdzie znajdowała się ożywiona mumia - jej zabicie było głównym celem rozgrywki.
Do odwzorowania podziemnej części świątyni użyliśmy "kafli" wydrukowanych z zakupionego pliku. Rozwiązanie proste ale na tyle efektowne, że zapewne wykorzystamy je jeszcze nie raz do przedstawienia wnętrz budynków.

Tym razem do stołu zasiedliśmy w trójkę - Łukasz dowodził siłami niemieckimi, mnie przypadło w udziale wziąć pod komendę ligę awanturników, a Tomek kontrolował poczynania mumii i jej popleczników.

Grę rozpoczęliśmy od wymiany ognia pomiędzy Niemcami i awanturnikami. Okazała się ona śmiertelna dla dwójki z moich podkomendnych. Jednocześnie do przodu wyrwał się mój lider - Bill Baker - i dość szybko udało mu się zdać test pozwalający zdobyć punkt fabularny. To otworzyło drogę (dosłownie) hordzie nieumarłych wprost na powierzchnię. Z tury na turę kolejne szkielety wychodziły z krypty by wiązać walką członków obu lig. Walka z nimi nie była bardzo dużym wyzwaniem, lecz podejrzewam że w pewnym momencie przewaga liczebna i związanie walką wręcz mogło by spowodować duże zagrożenie dla Łukasza i moich bohaterów. Na szczęście w odpowiednim momencie zjawił się główny zły - mumia - na którym od tego czasu skupił się cały ogień naszych postaci. Nim jednak udało nam się (a dokładniej sturmbannführerowi Otte - liderowi grupy niemieckiej) wyeliminować mumię, kilku kolejnych bohaterów leżało już na ziemi.

W momencie pokonania mumii zakończyliśmy grę. Pozostałe w ruinach świątyni szkielety rozsypały się w pył, a nasi bohaterowie odetchnęli z ulgą widząc, że świat po raz kolejny został uratowany. Przynajmniej na jakiś czas...

Ruiny świątyni pośród pustynnych piasków.

Cel podróży naszych poszukiwaczy przygód.

Ruiny skrywały zło znacznie starsze niż egipska cywilizacja.

Podziemny poziom świątyni.

Awanturnicy podzielili się na dwie grupy i zaczęli wymianę ognia z nazistami.


Bill Baker pobiegł w kierunku ruin na spotkanie egipskiej kapłanki.

Liga awanturników dość szybko została przerzedzona przez Niemców.

Lider awanturników zasadził się przy wyjściu z podziemi.

Pierwsze szkielety już na powierzchni.

Nieumarłych zaczęło szybko przybywać...

...a szeregi żywych topniały...

...jednak ostatnie słowo należało do sturmbannfürhera Otte - lidera ligi niemieckiej.

Mumia została pokonana.

Pulp Alley bardzo przypadło nam do gustu i na na pewno do tej gry wrócimy. Już teraz planujemy rozdział drugi naszej kampanii, tym razem chcemy rzucić naszych bohaterów w głąb południowoamerykańskiej dżungli. Podobno czai się tam prehistoryczne zło...

Mechanika Pulp Alley okazała się bardzo dynamiczna i świetnie oddająca klimat filmów przygodowych. Do tego jest na tyle elastyczna, że łatwo dopasować ją do różnego rodzaju settingów. Zachęcam do sięgnięcia po ten zbiór zasad, na pewno jest to świeże spojrzenie na gry skirmishowe, a jednocześnie sama gra przynosi mnóstwo emocji i niezapomnianych wrażeń.

wtorek, 6 października 2015

Pulp Alley: Kampania egipska - scenariusz 2

Pierwszy scenariusz naszej egipskiej kampanii Pulp Alley znajdziecie tutaj.
***
Fabuła drugiego scenariusza przeniosła naszych bohaterów do oazy pośród piasków egipskiej pustyni. Podobnie jak w pierwszym scenariuszu ustaliliśmy, że aby móc skompletować główny cel fabularny (major plot point), należy uzbierać co najmniej trzy z czterech celów pobocznych (plot points). Były to:
  • drugi fragment dziennika tajemniczego archeologia - z zaznaczoną lokalizacją ruin świątyni,
  • zapas żywności - prowiant na pustyni jest niezbędny,
  • broń - bez broni lepiej nie ruszać w dziki teren,
  • beczki z wodą - woda na pustyni to podstawa.
Głównym celem, podobnie jak w pierwszym scenariuszu, była ciężarówka.

Do rozgrywki tym razem zasiadł Tomek z Łukaszem. Rozkład punktów fabularnych na stole i tym razem wymuszał konfrontację, jednak teren pozwalał na ciut więcej skradania niż w pierwszej grze. Poniżej kilka zdjęć z gry.


Rzut oka na rozstawienie terenu w drugim scenariuszu.

 Bill Baker szybko zajął skrzynię z bronią...

 ...a w ślad za nim Nicole Lagger i Shorty przejęli drugi fragment dziennika.

 Łukasz (po lewej) i Tomek (po prawej) w trakcie rozgrywki.

 Awanturnicy zakradali się do obozowiska od strony skał.

 Panzer-bot okazał się skuteczną bronią.

 Prof. Trevor Griffith w pobliżu ciężarówki - celu potyczki.

Kolejna ofiara Panzer-bota i skuteczne przejęcie dziennika tajemniczego archeologa.

I w tym przypadku gra przyniosła nam dużo radości, zarówno swoją dynamiką jak i filmową mechaniką. Do tego typu rozgrywek zasady Pulp Alley sprawdzają się świetnie.
Ostatecznie pojedynek znów wygrała strona niemiecka i po raz kolejny odjechała w kierunku ruin świątyni gdzie miał się rozegrać finałowy akt naszej kampanii...

poniedziałek, 5 października 2015

Pulp Alley: Kampania egipska - scenariusz 1

Od pewnego czasu przymierzaliśmy się do rozegrania kampanii w Pulp Alley. Po długich dyskusjach doszliśmy do wniosku, że dobrą ku temu okazją będzie Łódzki Port Gier, który tym razem wypadał w dniach 26.-27.09.2015r.
Jako scenerię naszych rozgrywek wybraliśmy Egipt początku lat czterdziestych. Przygotowaliśmy odpowiednie tereny omówiliśmy scenariusze. Poniżej przedstawiam krótką relację z pierwszego z nich. Kolejne dwa opiszę wkrótce.
***
Scenariusz zakładał akcję w egipskim miasteczku, a jego głównym celem (wg mechaniki Pulp Alley - major plot point) było uruchomienie ciężarówki, która miała przewieźć bohaterów na miejsce kolejnego spotkania. Aby tego dokonać każda z lig (odpowiednik drużyny w grze Pulp Alley) musiała skompletować co najmniej trzy z czterech punktów fabuły (plot points). Były to:
  • zapas żywności - prowiant na pustyni jest niezbędny,
  • beczki z paliwem - samochód bez tego nie pojedzie,
  • radiostacja - należało poinformować swoich przełożonych gdzie się wybieramy,
  • fragment dziennika tajemniczego archeologa - była w nim mapa.
Odpowiednie znaczniki zostały tak rozłożone na stole, by każda z lig nie mogła zdobyć wszystkich bez walki.

Tomek złożył ligę poszukiwaczy przygód (6 figurek) z gotowych modeli do gry planszowej Adveturers. Moja liga to siły nazistów (4 figurki), modele Artizan Design i West Wind Miniatures.


Początkowe rozstawienie stołu - ciężarówka w centrum to cel naszego starcia.

Fragment ligi Tomka, w tle znacznik plot point - żywność.


Moje dwa Panzer-boty szybko zajęły dwa pierwsze znaczniki, a w dodatku okazały się skuteczną bronią.

Awanturnicy Tomka celują w mojego hexensoldata w jednej z uliczek miasteczka.

Lider drużyny Tomka - Bill Baker - znajduje dziennik z mapą.

Panzer-bot dość szybko zaczął flankować plac po środku miasteczka.

Sir Mycroft Barnes III zakrada się w pobliże głównego celu rozgrywki.

Dynamiczna wymiana ciosów pomiędzy Panzer-botem i Nicole Lagger (chwilę wcześniej to Panzer-bot był powalony a Nicole broniła znacznika radiostacji) w końcowej fazie rozgrywki - decydujący moment w którym strona niemiecka odwróciła losy starcia.

Rozgrywka była bardzo dynamiczna, a mechanika Pulp Alley rzeczywiście pozwala na filmowe akcje w czasie gry. Przez dużą część scenariusza awanturnicy mieli wyraźną przewagę i moja porażka wydawała się już tylko kwestią dwóch-trzech tur. Jednak jak to bywa w epickich starciach szala zwycięstwa niespodziewanie na sam koniec się odwróciła, a mój lider rzutem na taśmę odpalił ciężarówkę odjeżdżając w stronę pustynnej oazy...

wtorek, 15 września 2015

Coś nowego: wash plakatowy.

Witam!                                                                                                                    
Od czasu Poligonu minęło już troszkę czasu. Wiele ciekawych rozmów obiło się wtedy o ściany Muzeum Lotnictwa Polskiego i pubu Drukarnia. Od zawsze w modelarstwie pociągało mnie to, że prostą rzecz można wykonać na wiele różnych sposobów, a gdzie lepiej zasięgnąć języka o nich niż na imprezie tego kalibru. Dokładnie pamiętam, że przy rozmowie o chemii domowej zastępującej modelarską przypomniał mi się zasłyszany patent z pudrem i płynem do mycia szyb, ale nie znałem szczegółów i chciałem uzyskać jakieś informacje. Niestety moi rozmówcy byli mocno zaskoczeni i również nic nie wiedzieli na ten temat. Padła logiczna sugestia, że puder do powiek to przecież świetna imitacja sadzy i innych patyn/zabrudzeń.  
    Po powrocie do domu zacząłem gorączkowo szukać w internecie owego sposobu, który wiedziałem, że istnieje i kojarzyłem go z domową wersją washa. Im dłużej szukałem, tym większe odnosiłem wrażenie, że jednak coś mi się pomyliło. Owszem, puder/cień do powiek to świetna patyna, łatwo dostępna i nie droga. A co do domowego washa to znalazłem wzmianki o plakatowym..... Co?!

      Okazało się, że plakatowy wash to technika stosowana czasem przez modelarzy redukcyjnych w większych skalach. Podobno świetnie nadaje się do podkreślania nitów, łączeń płyt, większych powierzchni z subtelnymi zagłębieniami. Niewątpliwą zaletą takiej farby jest jej cena, w porównaniu z cenami farb modelarskich iście bajeczna, dostępność i gama kolorów różnych producentów. Jest także bezwonna, co docenią wszyscy, którzy tak jak ja stosują wash olejny. Z wad, które należy uwzględnić to jej tendencja do zbijania się w krople. Wiąże się to z napięciem powierzchniowym jej rozcieńczalnika czyli wody. Aby go zmniejszyć można dodać roztworu wody i płynu do mycia naczyń. Tą ostatnią kwestę można by podciągnąć pod ten płyn do mycia szyb, który w wielu przypadkach zawiera alkohol, czyli czynnik zdecydowanie zmniejszający napięcie powierzchniowe. Jest pole do eksperymentów. Traf chciał, że troszkę później poproszono mnie o pomalowanie trzech budynków firmy Zen Terrain z przeznaczeniem do gry Infinity. Uznałem to za idealną okazję do wypróbowania nowych patentów.





     Wash naniosłem na lakier satynowy, aby lepiej się trzymał powierzchni. Szczeliny wypełniłem obficie farbą. Po jej wyschnięciu wycierałem wilgotną chusteczką płaszczyzny, a załomy pałeczkami do uszu. Fakt możliwości wielokrotnego podejścia do jednego elementu bardzo uspokaja całą pracę. Nie wyszło jak trzeba? Wycieramy do czysta i jeszcze raz. Oczywiście cały model po skończonej pracy lakierujemy. Pierwsza warstwa lakieru powinna być cienka i powinna wyschnąć przed następnymi warstwami, bo jakakolwiek większa dawka wilgoci może zniweczyć nasze wysiłki. Dopiero co poznałem ten sposób, a już jestem jego fanem. Co o tym Myślicie?

sobota, 6 czerwca 2015

POLIGON 2015

Witam!
Zapraszamy wszystkich zainteresowanych bardziej, mniej, słabo, a także tylko zaciekawionych na Konwent Gier Bitewnych POLIGON. Tak jak w zeszłym roku odbędzie się on w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, jednakże teraz w dniach 13-14 czerwca. Ekipa CODENAME: Wargaming także zagości na tej szacownej imprezie prezentując system Tommorow's War. Oto oficjalna strona konwentu: http://poligon-wargaming.pl/ Zapraszamy!

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt!!!


Zdrowych, rodzinnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia,
a także sukcesów modelarskich i samych pozytywnych rzutów
krytycznych w nadchodzącym 2015 roku życzy załoga 
CODENAME: Wargaming


czwartek, 11 grudnia 2014

Przechwałki pod koniec roku

Witam.
Ostatnimi czasy nasz blog cierpi na chroniczne rozrzedzenie wpisów spowodowane najróżniejszymi przyczynami. Nie chcę Was zanudzać usprawiedliwieniami, więc sobie je odpuszczę :) Jako, że z mojej strony nastąpiło zmęczenie materiału grami historycznymi robię sobie od nich wakacje. Myśląc o nadchodzących imprezach masowych i naszych prezentacjach zastanawiałem się czy nie ma jakiegoś projektu, który mógłbym z powodzeniem poprowadzić solo. Po krótkim zastanowieniu uznałem, że najwyższy czas zaprezentować szerszej publiczności "Tomorrow's war". Tym z Was, którzy nie kojarzą systemu pragnę nieskromnie polecić moją recenzję wyżej wymienionego w dziale Freestyle. W ekspresowym skrócie TW jest gierką ze stajni Ambush Alley Games działającą na "prawie uniwersalnej mechanice 4+" i umożliwiającą nam zabawę w autorskim świecie s-f, lub konwersję do innego uniwersum. Moim skromnym zdaniem posiadając "Tomorrow's war" i "Ambush Z" Jesteście w stanie opracować konwersję do dowolnego uniwersum z gier komputerowych czy książek. Stół z "Tomorrow's war" zawita na przyszłorocznym Pyrkonie. 
    Jeśli s-f na poziomie plutonu to dla mnie wybór jest oczywisty: 15mm. Owszem, istnieje sporo figurek 20mm, można zaadoptować 28mm z WH40K, czy też z Infinity, ale do mnie przemawia szereg następujących argumentów:
1) cena,
2) różnorodność,
3) potencjał konwersji.
    Przy standardowym zakupie jednego blistra z np. Ground Zero Games otrzymujemy osiem figurek w cenie 3 funtów, troszeczkę taniej z sprawa wychodzi z rodzimym Oddziałem Ósmym. Ośmioma figurkami już można grać w ramach oddziałów specjalnych, nocnych misji infiltracyjnych, czy przeszukiwaniu wraku statku kosmicznego. 
  Szereg firm sprzedaje figurki podobne do postaci z gier, filmów, światów komiksowych i książkowych. Prosty przykład: gra Halo. Spartanami można grać albo na "oficjalnych" figurkach Critical Mass Games http://www.criticalmassgames.com/default.asp?category=arcfleet, albo szeregiem figurek inspirowanych tą formacją np. Nowy Izrael z GZG. 
    Skala 15mm s-f daje możliwości konwersji pojazdów i struktur z historycznych zestawów, jak i z pojazdów-zabawek takich firm jak Matchbox i wielu innych. 
    Doskonale rozumiem, że wielu z Was się nie zgodzi z moimi tezami, ale pragnąłem tylko wskazać modus operandi mojej przygody z TW :D
    Aby nie być gołosłownym chciałem się pochwalić figurkami jednej ze stron konfliktu. Są to figurki Ground Zero Games z zestawu Japanese Corporate Ashigaru Rifles B http://www.shop.groundzerogames.co.uk/index.php?_a=product&product_id=1779. 
Postanowiłem połączyć zdroworozsądkowe stonowane malowanie z elementami filmowymi. Figurki tego rozmiaru powinny posiadać pewne elementy krzykliwe, aby nie zlały się ze stołem. W prawdzie mógłbym ich "walnąć" na różowo, albo w stylu zbroi samurajskich, ale uznałem, że nie tędy droga. W pewnym momencie chciałem nawet nakleić im na ochraniacze kalkomanie z monami rodów, które posiadam ze Zviezdowych samurajów. Niestety te okazały się za duże.
Trzy rodzaje zieleni i brązowy wash według mnie całkiem dobrze oddały charakter oporządzenia tych całkiem dobrze wyrzeźbionych figurek.
Warto zauważyć, że broń jaką posiadają wyposażona jest w pewien rodzaj optyki. Gabaryty odpowiadają dzisiejszym lunetom snajperskim z budowanym kalkulatorem balistycznym, jak również celownikom noktowizyjnym. 
Te osiem figurek na samym starcie można zadeklarować jako cztery sekcje snajperskie, lub dwie sekcje zwiadu nocnego. Niestety brak zakrytych głów ogranicza nam możliwości wykorzystania oddziału do środowisk z przyjazną atmosferą. Według mojej koncepcji niniejsi Ashigaru wspomagać będą zbuntowanych kolonistów z Oddziału Ósmego, którzy też są bez skafandrów, więc wszystko jest w klimacie :)

środa, 12 listopada 2014

Battlegroup: Blitzkrieg - drugie podejście

Wczoraj udało nam się rozegrać kolejne starcie przy użyciu list armii z nadchodzącego dodatku Battlegroup: Blitzkrieg. Poniżej kilka zdjęć z tej rozgrywki. Scenariusz zakładał zdobycie skrzyżowania wokół kościoła. Polacy dokonali tego już w pierwszej rundzie, nie oddając terenu armii niemieckiej do końca rozgrywki.







piątek, 31 października 2014

Figurkowy karnawał blogowy vol. 2 - ulubiona figurka

Kilka słów tytułem wstępu - postanowiliśmy przyłączyć się do Figurkowego Karnawału Blogowego. Zasady tej zabawy znajdziecie w notce Inkuba na jego blogu. Ponieważ jest nas kilkoro autorów publikujących na blogu Codename: wargaming mamy zamiar publikować wspólną notkę komentarzem każdego z nas. Oto zatem pierwszy wpis.


Motywem przewodnim tej odsłony Karnawału jest "ulubiony model". Temat wybrał Ancestor, autor bloga Black Grom Studio.

Czaki: Moim ulubionym modelem jest figurka, którą dostałem kiedyś od Marcina "Headache". Przedstawia arabskiego bojownika w skali 20mm. Model Marcin wyrzeźbił samemu, a odlał go Matthew Hingley z firmy Elhiem. O dziwo figurka do dziś jest u mnie niepomalowana bo boję się, że zepsuję swoim marnym malowaniem jedyny egzemplarz jaki posiadam :).

 
Zawsze gdy biorę ten model do ręki przypomina mi o tym, że wargaming to nie tylko samo granie, ale też rzeźbienie i możliwość tworzenia własnych modeli.

Thomas: Za namową Czakiego postanowiłem napisać kilka słów na temat moich ulubionych figurek. Nie jest to jedna jedyna figurka, a cały oddział SF'ów z nieistniejącej już firmy Britannia Miniatures. Pomimo tego, że wiele osób psioczy na figurki tejże firmy, mnie osobiście przypadły one do gustu. Lekko "misiowate" mają swój urok, są całkiem szczegółowe i nieprzeciętne, a co za tym idzie wybaczają nieżyjącemu już twórcy swoje niedociągnięcia. Mam do nich sentyment m.in. dlatego, że były to jedne z pierwszych metalowych figurek, które sprowadziłem zza granicy. Pamiętam, że miałem problem jak pomalować całą czwórkę; co, gdzie, jak i dlaczego? Ostatecznie postanowiłem wzorować się na malowaniu "miszczów" i figurki nabrały barw bardzo zbliżonych do malowania jednego z czołowych "działaczy" forum Guild Wargamers, a mianowicie Piersa Branda. Dzięki temu powstał barwny oddział najemników/SF'ów, który możecie zobaczyć poniżej.


Figurki, chociaż rzadko wykorzystywane, zawsze przykuwają uwagę w czym wiedzie rudzielec. Żałuję, że nie mam okazji grać nimi częściej w rozgrywkach FoF'a, ale zawsze kiedy nadarzy się okazja na skorzystanie z powyższej czwórki korzystam z ich pomocy :)

Wookush: Ulubiona figurka czy model to dość trudne pytanie. Przez te ładnych kilka lat uzbierało się oddziałów i frakcji w różnych systemach. Najbliższy memu sercu jest niezmiennie Force on Force i w związku z tym wybrałem jedną z dwudziestomlimetrowych figurek Elhiema "SF04 Generic SF or PMC unit in a mix of gear set B"

Tak, to figurka ewidentnie inspirowana najnowszą wersją "Drużyny A", konkretnie Hannibalem. Rzeźba jak zawsze w przypadku Elhiema na bardzo wysokim poziomie i niezwykle sugestywna (Liam Neeson jak żywy :P). W jakiej frakcji mogę tej figurki użyć? W każdej! Na pierwszy rzut oka wygląda na typowego najemnika, ale może być członkiem oddziału specjalnego, kierowcą, VIPem, kontraktorem, ekscentrycznym generałem, zagranicznym konsultantem wojskowym. Specjalnie nie dawałem jego ubraniu żadnego kamuflażu aby zachować jego uniwersalność. W przeciwieństwie do pierwowzoru zawsze ginie (może to jednak Sean Bean :P), ale mam dużo frajdy wystawiając go na stół w otoczeniu pozostałej trójki na tle ciężarówki GMC.