piątek, 11 sierpnia 2017

The Walking Dead: Steve Parker - Pierwsze spotkanie (epizod 2)

W miniony weekend miałem okazję rozegrać kolejny epizod przygód mojego bohatera do The Walking Dead: All Out War. Z racji wizyty Thomasa w Poznaniu postanowiliśmy, że zagramy scenariusz, w którym wystąpią obie nasze postaci, a jeśli gra potoczy się w odpowiedni sposób, to może i dojdzie do spotkania Steve'a Parkera z Mikem Banningiem. Poprzedni epizod przygód mojej postaci znajduje się tutaj, natomiast pierwsze spotkanie obu bohaterów opisane z perspektywy postaci Thomasa możecie przeczytać tutaj.

***

Droga w kierunku Hamilton Rock, małej miejscowości niedaleko skrzyżowania z którego dwie godziny wcześniej uciekł Steve Parker wydawała się póki co spokojna. Jednak Steve dobrze wiedział, że zanim dotrze do miasteczka będzie musiał minąć stary warsztat samochodowy. Gdy tylko zobaczył porzucone samochody przed wejściem wiedział, że okolica nie jest bezpieczna. Tym bardziej, że pośród wraków dostrzegł pierwszego zombie...

***

Założenia, jakie przyjąłem dla mojej postaci polegały na tym, że mój bohater rozpoczynał grę na jednym końcu drogi, a by ukończyć scenariusz powinien wyjść poza planszę drugim jej końcem. Na planszy rozstawiliśmy kilka budynków i wraków samochodów. Postanowiliśmy, że każdy z obiektów można przeszukać maksymalnie trzy razy poświęcając na to za każdym razem akcję i rzucając czarną kostką. Pozytywny wynik na kostce pozwalał na pociągnięcie karty z talii ekwipunku. Ponadto założyliśmy, że gramy w kooperacji co wymusiło dodatkowe podnoszenie treat level na końcu każdej tury. Okazało się to dobrym rozwiązaniem, ponieważ rosnący poziom zagrożenia motywował nas do nie ociągania się i wymuszał dość szybkie realizowanie celów.

Podobnie jak w poprzednich relacjach część zdjęć stylizowana jest na ilustracje komiksowe. Zmieniłem jednak filtr, obrazki są przez to w lepszej rozdzielczości i wydają mi się bardziej czytelne - poprzednie były bardzo ciemne.





Niedaleko miejsca, w którym stał Steve znajdował się porzucony na poboczu pickup. Parker postanowił, ze podejdzie do niego ostrożnie i spróbuje zajrzeć do środka. Dystans do warsztatu był na tyle duży, że taki plan wydawał się bezpieczny. Podchodząc jednak do samochodu zauważył, że za wozem czai się zombie. Nie było jednak odwrotu, musiał stanąć do walki. Mocne uderzenie maczetą powaliło nieumarłego, jednak nie na tyle skutecznie by Parker czuł się bezpiecznie. Szybkim krokiem obszedł samochód przelotnie sprawdzając zawartość kabiny. Znalazł lunetę do strzelby, którą początkowo chciał wyrzucić, jednak pomyślał, że może posłużyć mu zamiast lornetki. Schował zdobycz do kieszeni marynarki i skrajem drogi ruszył dalej.



W pewnej odległość za pickupem, na poboczu na wysokości wjazdu do warsztatu, ktoś ustawił stos opon i desek. Parker chciał w tym miejscu ukryć się i przyjrzeć się dokładniej okolicy, jednak nim udało mu się dotrzeć do wyznaczonego celu drogę zagrodził mu kolejny ożywiony trup. Zaczynało robić się niebezpiecznie ponieważ w ślad za pierwszym ruszyły kolejne zombie. Steve kątem oka dostrzegł ruch na drodze, a po chwili usłyszał strzały. Jednak nie miał czasu by dokładniej przyjrzeć się człowiekowi który strzelał. Szybkim uderzeniem roztrzaskał głowę najbliższemu napastnikowi i uciekł w stronę zarośli oddalając się od drogi. Na szczęście pozostałe zombie zwabione hukiem wystrzału nie ruszyły w pościg za zbiegiem.




Steve'a kusiła myśl o możliwości nawiązania kontaktu z ocalałym człowiekiem jednak zważając na to, że nieznajomy nie zwrócił na niego uwagi i widząc odległość jaka ich dzieliła nie zdecydował się na próbę spotkania. Przedzieranie się w jego stronę było zbyt dużym ryzykiem, tym bardziej, że kolejne zombie podążały w stronę drogi zwabione odgłosem strzelaniny. Parker obejrzał się za siebie i przystanął na chwilę za dwoma rozbitymi samochodami, w bezpiecznej odległości od warsztatu. Droga do Hamilton Rock wydawała się pusta. Nie zastanawiając się dłużej obrócił się i szybkim krokiem ruszył w swoją stronę pozostawiając za sobą warsztat. Nim zabudowania zniknęły za zakrętem usłyszał jeszcze kolejne odgłosy wystrzałów.




Dopiero oddalając się od warsztatu Steve parker poczuł jak jest zmęczony i głodny. Konserwę którą znalazł zjadł jakiś czas temu. Do Hamilton Rock pozostało jeszcze sporo drogi, Steve wiedział, że będzie musiał rozejrzeć się jakimś prowiantem i bezpiecznym miejscem na odpoczynek. Na drodze do miasteczka znajdowało się jeszcze kilka pojedynczych zabudowań, liczył, że tam znajdzie bezpieczne schronienie...


***

Kolejna gra za mną. Grało się bardzo przyjemnie, scenariusz okazał się trudny i choć możliwość znalezienia sporej ilości przedmiotów kusiła, to jednak postanowiłem nie szarżować i przede wszystkim wypełnić założony cel. Mam już pomysł na koleją przygodę mojej postaci, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Teraz jednak póki co muszę sobie zrobić troszkę przerwy od The Walking Dead. Wybieram się do mojego ukochanego Śródziemia, w dzikie ostępy Arnoru, do spokojnego Shire i tajemniczej Mrocznej Puszczy...

wtorek, 8 sierpnia 2017

Spotkanie na drodze - The Walking Dead All Out War coop AAR 1

Witam serdecznie

Dzisiaj krótki raport że kooperacyjnego scenariusza mojej i czakiego postaci jaki rozegraliśmy podczas naszego ostatniego spotkania.
Scenariusz będzie napisany z punktu widzenia mojej postaci czyli Mike'a Banning'a. Fotki tak jak we wcześniejszych AARkach będą utrzymane w konwencji komiksowej, aczkolwiek na końcu posta podam adres do blogowej galerii z nieobrobionymi kolorowymi fotkami. Nie przedłużając dłużej zapraszam do czytania i oglądania:




Mike Banning od kiedy to w jego samochodzie skończyło się paliwo był już w drodze na nogach od kilku dni. Wychodząc zza zakrętu dostrzegł w oddali billboard reklamujący złomowisko, a kilkadziesiąt metrów dalej niewielki budynek, który był zapewne małym garażem. Już z oddali widać było kręcących się wokoło szwędaczy. Przed budynkiem musiało dojść do jakiegoś wypadku ponieważ dwa uczestniczące w nim auta wciąż stały na drodze kompletnie ją tarasując. Mike postanowił przeszukać oba pojazdy z nadzieją na znalezienie czegoś przydatnego.




Po podejściu do uszkodzonych pojazdów Mike zobaczył, że będzie musiał zmierzyć się z co najmniej dwoma szwędaczami. 


Także za budynkiem jeden z nich kręcił się  wkoło szukając ofiary.






Banning podkradł się cicho do pickup'a i szybko zlustrował wnętrze pojazdu. Dostrzegł puszkowaną zupę i konserwy leżące na przednim siedzeniu pasażera. Szybko zgarnął zdobycz lecz stojący za pickupem szwędacz musiał usłyszeć Mike'a ponieważ z gardłowym jękiem ruszył w jego kierunku obchodząc pojazd dookoła. Banning w ostatnim momencie zorientował się o obecności zombie i tylko dzięki refleksowi uszedł z walki bez szwanku. Mocne i celne uderzenie maczety pozbawiło napastnika głowy i szybko unieszkodliwiło szwędacza. 





Teraz były żołnierz podszedł do drugiego z pojazdów. Także tutaj uśmiechnęło się do niego szczęście ponieważ na konsoli pomiędzy siedzeniami leżał młotek. "Świetna broń do okładania nieumarłych" - pomyślał Banning po czym otworzył drzwi pojazdu sięgając po narzędzie. Na swoje nieszczęście drzwi zaskrzypiały niemiłosiernie zwracając uwagę stojącego za sedanem trupa policjantki. Mike szybko wychylił się z pojazdu i nie chcąc ryzykować oddał celny i skuteczny strzał. Zombie upadł tuż za pojazdem nie poruszając się już. Strzał w głowę skutecznie zakończył jego nieumarły żywot.
Strzał odbił się jednak echem po okolicy. Jeśli jakiekolwiek szwędacze nie wiedziały o jego obecności to teraz na pewno skierowały się w kierunku hałasu. Kilka chwil później Banning zorientował się ze swojego błędu i zaczął żałować, że był tak lekkomyślny. Prawie w tym samym momencie dotarło do niego, że to co początkowo wziął za szwędacza okazało się być żywym człowiekiem! Przy stojącym kilkadziesiąt metrów dalej pojeździe mężczyzna w czarnym garniturze próbował rozprawić się z kolejnym zombie. Mike zdecydował się jednak na kolejny rzut okiem na sedana. Za przednim siedzeniem ku jego uciesze znalazł klucz do kół!





Ucieszony ze znaleziska Banning po raz kolejny został zaskoczony przez nieumarłego. Zwabiony wystrzałem szwędacz wyłonił się z garażu kierując się w stronę żołnierza. Tego było już za dużo. Ostrożny do tej pory Mike zdecydował, że nie warto więcej ryzykować. Rzucił szybko okiem na mężczyznę przed nim i ze zdumieniem stwierdził, że ten jest klechą! Widząc jednak, że pastor podobnie jak on postanowił opuścić okolicę ruszył biegiem wzdłuż ulicy. Mijając wyraźnie zdziwionego trupa młodej kobiety rzucił okiem w kierunku garażu jednak wnętrze budynku skryte było w mroku. Banning nie zdecydował się na penetrację garażu kierując się w stronę opuszczonego pickup'a. Widząc, że za pojazdem czai się kolejny szwędacz ruszył dalej przed siebie.








Biegnąc wzdłuż ogrodzenia dostrzegł jednak opuszczony traktor stojący na zarośniętym teraz polu. Już miał podbiec do niego mając nadzieję na znalezienie czegoś do picia jednak kolejny szwędacz, który wyłonił się zza gęstych krzaków skutecznie powstrzymał zapędy Banninga. I tym razem szczęście nie opuściło żołnierza, który celnym uderzeniem trzymanego teraz młotka posłał na ziemię napastnika. Tego było jednak już za dużo. Licząc, że znajdzie coś dalej po drodze Mike Banning postanowił czym prędzej oddalić się ze strefy zagrożenia. 




Summa summarum łowy okazały się całkiem udane. Żywność i dwie bronie okazały się dobrym łupem. Napotkany klecha nie okazał się być wrogo nastawiony i Mike trochę żałował, że mężczyzna poruszał się w przeciwną stronę. Miał szczerą nadzieję, że jeszcze napotka pastora. Szybkim krokiem ruszył jednak przed siebie rozglądając się za możliwym niebezpieczeństwem.

*     *     *

Tak przedstawia się gra z mojej strony. Scenariusz w założeniu prosty po raz kolejny okazał się być dość ciężkim orzechem do zgryzienia z racji mechaniki samej gry. Gra solo i w kooperacji powoduje wzrost Threat Level na koniec każdej tury, tak samo strzelanie z broni jak i większość losowanych co turę zdarzeń. Pomimo tego, że oboje skorzystaliśmy z możliwości obniżenia Zagrożenia gra zakończyła się na poziome 15 (sic!). Prawdopodobnie nie rozegrali byśmy już kolejnej tury, a więc zrobiliśmy udany desant w ostatniej chwili. 
Podczas gry zdecydowaliśmy się skorzystać z dodatkowego zestawu kart ekwipunku powiększonego o nasze karty z jedzeniem (które to de facto wylosowałem). Jak pisałem wcześniej moje łupy okazały się być całkiem  udane. Młotek jest dobrą bronią do walki wręcz ponieważ oprócz dodatkowej kostki umożliwia także powalenie przeciwnika. Stworzona przez nas maczeta nie daje takiej możliwości ;)
Czekamy teraz na raport z punktu widzenia czakiego. Co do zdjęć to fakt, że część z nich jest zapewne mało czytelna, ale uznałem że całość trzyma klimat komiksu tak więc zostawiłem wszystko tak jak jest. Link galerii z kolorowymi fotkami znajdziecie TUTAJ.

Ode mnie dzisiaj to tyle
Pozdrawiam
Thomas

niedziela, 6 sierpnia 2017

The Walking Dead All Out War - mała zapowiedz

Witam serdecznie

Mała zapowiedź tego co znajdzie się w kilku najbliższych postach na blogu, a mianowicie wspomniane wcześniej raporty z rozgrywki w The Walking Dead All Out War. Udało nam się rozegrać kilka partii w tym jedną małą mini kampanię na stole z trailera poniżej, a także scenariusz zapoznający moją i czakiego postać. Postaramy się wrzucać po kolei kolejne raporty. Autorem tego świetnego miejskiego terenu jest Adam i jemu należy się wszelkie uznanie. Zapraszam do oglądania i komentowania.



Na dzisiaj to tyle
Pozdrawiam
Thomas

czwartek, 3 sierpnia 2017

The Walking Dead: Steve Parker - Niech żywi porzucą nadzieję (epizod 1)

Nadeszła pora na rozegranie drugiego scenariusza z mojej kampanii The Walking Dead: All Out War. Jest to druga gra z udziałem Steve'a Parkera. Relację z pierwszego scenariusza możecie przeczytać tutaj. Podobnie jak we wcześniejszej relacji obrazki utrzymane są w konwencji komiksu, na którym się wzoruję.

***

Steve obudził się bólem głowy. Dookoła panowała ciemność, po chwili przechodząca w półmrok wraz z przyzwyczajającymi się oczami. Pomieszczenie w którym się znajdował musiało nie być duże, ze szpar w obrysie drzwi i okien przebijały promienie światła. Wstał powoli i podszedł do drzwi, ręką wyszukał włącznik światła. Pojedyncza żarówka rozświetliła wnętrze baraku. Przez szparę w drzwiach dojrzał porzucony samochód i jednego zombie. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Poza kilkoma śmieciami na podłodze, starą szafą i korkową tablicą na ścianie wewnątrz nie było nic więcej. Steve podszedł do szafy i otworzył ją. Wewnątrz znalazł lekko wyszczerbioną maczetę, nadal jednak ostrą.
Ból głowy zaczął mijać. Steve ostrożnie otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz. Jego plan był prosty - postanowił przedostać się do pobliskiego miasteczka licząc, że tam spotka kogoś żywego...

***

Ustawienie stołu było takie same jak przy poprzedniej grze. Steve rozpoczynał grę przy drzwiach starego baraku, na stole postanowiłem umieścić cztery figurki zombie. Moja postać rozpoczynała grę z maczetą i biblią w rękach, czyli tak jak jest to przedstawione na figurce. Cel gry był prosty - przedostać się na drugi koniec planszy i uciec drogą po prawej stronie zdjęcia. Treat level ustawiłem na wartość 4, jako, że strach zagościł w sercu Parkera po ostatnim spotkaniu z zombie. Jak się okazało gra zakończyła się na poziomie 12, co dodało emocji rozgrywce (scenariusz skończył się w czwartej rundzie, więc tempo wzrostu było duże). W pierwszej rundzie moja postać mogła wykonać tylko jedną akcję.



Steve wybrał najprostsze rozwiązanie i od razu zaczął biec w kierunku drogi prowadzącej do pobliskiego miasteczka. Obudziło to czujność zombie, które natychmiast ruszyły w jego stronę. Na szczęście przeszkody w postaci samochodów spowolniły ruch trupów na tyle, że tylko jeden z nich zdołał dopaść Parkera. Ksiądz zachował jednak zimną krew i szybkim uderzeniem maczety powalił przeciwnika na ziemię.



Wraz z mijającymi chwilami w okolicy skrzyżowania pojawiło się kolejnych trzech nieumarłych. Steve postanowił nie oglądać się jednak za siebie i ruszył dalej ku drodze do pobliskiej osady. Niestety jednak kolejne dwa zombie zdołały dopaść go gdy wydawało mu się, że osiągnął już swój cel i uda mi się uciec.


Walka z dwoma nieumarłymi była zacięta, Parker zaś może mówić o dużym szczęściu. Szarpiąc się i uderzając maczetą praktycznie na oślep udało mu się w końcu odepchnąć obu przeciwników na tyle, by uciec. Gdy w końcu przestał biec, ostrożniejszym już krokiem ruszył na poszukiwanie innych żywych w tej koszmarnej rzeczywistości.


***

Drugą solową rozgrywkę zaplanowałem jako trochę łatwiejszą niż poprzedni scenariusz, gdzie nie udało mi się zrealizować celów gry. Partia okazała się szybka, ale i dynamiczna. Karty Pandemonium i There's a storm comin'  wyciągnięte w drugiej turze zwiększyły trudność rozgrywki. Natomiast remis w walce z dwoma zombie uratował moją postać przed porażką. Na szczęście w czwartej turze udało mi się wyjść bohaterem poza planszę.

Za kilka dni planuję zagrać scenariusz z Thomasem w czasie jego wizyty w Poznaniu, który będzie punktem stycznym pomiędzy naszymi postaciami. Zobaczymy co z tego wyjdzie!

poniedziałek, 24 lipca 2017

Trochę pulpowej inspiracji

Chciałem napisać recenzję nowego zina do Frostgrave czyli "Spellcaster", ale będąc ostatnio w Empiku wpadło mi w ręce takie cudo:


Generalnie nie kupuję prasy typu Focus i jemu podobne, jednak postanowiłem ową gazetkę choćby przekartkować dla samych obrazków. Już po pierwszych kilku stronach pobiegłem z owym magazynem do kasy. Za niecałe dziesięć złotych nabyłem kopalnię pomysłów na scenariusze do gier pulpowych w moim ulubionym klimacie, czyli z nazistami w roli głównych złych.

Oczywiście całe czasopismo przepełnione jest niestworzonymi historiami o eksperymentach naukowych III Rzeszy, niemieckich skarbach i tajnych broniach oraz planach podboju świata. Całość to istne kompendium wiedzy o tych kilku prawdziwych nazistowskich projektach oraz dziesiątkach fikcyjnych teorii wymyślanych przez lata przez pisarzy, dziennikarzy, reżyserów i grafików.

Przykładowa zawartość kilu stron, tekstu jest sporo, choć na tych zdjęciach tego nie widać:





Gazetka zawiera również sporo inspirujących ilustracji - zarówno kadrów z filmów jak i grafik oraz oryginalnych zdjęć. Oczywiście poziom absurdu i niska merytoryczna wartość tekstów sprawia, że nie można ww. publikacji rozpatrywać w innych kategoriach jak tylko rozrywkowych. Jednak jeśli chcemy stworzyć interesujący scenariusz w szeroko rozumianym uniwersum dziwnej wojny lub pulpu warto się w tę gazetkę zaopatrzyć.

sobota, 22 lipca 2017

Ulterior Motives - recenzja dodatku do Frostgrave

Witam serdecznie

Dzisiaj krótka recenzja ostatniego oficjalnego dodatku do Frostgrave, a mianowicie Ulterior Motives czyli kart z misjami. Ulterior Motives to zestaw 40 kart, na których podane są zadania i wyzwania dla magów i ich grup, które Gracze mogą za obopólna zgoda wylosować na początku rozgrywki. Do zestawu dołączone sa także dwie karty z zasadami i wyjaśnieniami odnośnie nowych możliwości i sposobu wykorzystania. Z pośród 40 kart 13 z nich są kartami odkrytymi, a 27 to sekretne zadania dla magów. 

Od strony mechaniki gry karty ingerują w zasady na kilka sposobów. Po pierwsze jeden ze skarbów kładzionych na stole powinien znajdować się w jego centrum lub najbliżej jak to możliwe, po drugie Gracze układają tylko po dwa skarby zamiast zwyczajowych trzech (trzecim jest skarb znajdujący się na karcie), po trzecie Gracze muszą wystawić swoich wojowników maksymalnie 1" od swojej krawędzi stołu i po czwarte czarodzieje otrzymują tylko 40 pkt doświadczenia zamiast zwyczajowych 50 pkt za wyniesienie skarbu. Karty motywów wprowadzają nowe elementy terenowe do gry, które są niejako objectivami do zadań dla magów. Elementami tymi są Arcane Disc, Gateway, Pit, Runic Stone, Sarcophagus, Statue, Trapdoor i Zombie. Każda sekretna karta motywu posiada oprócz standardowego opisu zadania dodatkowe elementy, które mają utrudnić odgadnięcie celu zadania przeciwnikowi. Przykładowo Graz wylosował kartę motywu pt. The Transporter. Według opisu elementem głównym zadania jest Magiczny Krąg, ale oprócz niego Gracz umieszcza również na stole Statuę i Kamień Runiczny. W ten sposób przeciwnik nie wie co jest celem naszego zadania i jeśli chciałby nam przerwać jego wykonanie musiałby obstawić aż trzy elementy terenowe swoimi modelami. Rozwiązanie ciekawe aczkolwiek wg mnie ma jedną wadę, ale o tym na koniec. Dodatkową zasadą jest to, że elementy muszą być umieszczone co najmniej w połowie odległości stołu od własnej krawędzi startowej. Zadania są naprawdę zróżnicowane i w miarę ciekawie zaprojektowane. Z tego co zrozumiałem zadania aktywne są tylko dla nas; dla przeciwnika przykładowo wystawiona przez nas statua będzie tylko statuą. Nie wiem jak ten fakt odnosi się do Zombie, które niejako po wystawieniu zachowuje się jak potwór według zasad podręcznika.

Od strony technicznej karty prezentują się naprawdę dobrze. Wydrukowane na tekturze pokroju kart do karcianek mają rozmiar wg tej nomenklatury bodajże oversized, innymi słowy są mniej więcej 1,5x większe. Na kartach nie ma żadnych ilustracji oprócz klimatycznego tła starego pergaminu, a cały zestaw zapakowany jest w niewielkie pudełko.

Głównym minusem według mnie, o którym wspomniałem wcześniej, jest fakt, że wszystkie elementy rozstawia Gracz przed wystawieniem swoich modeli. Wydaje mi się, że wszystkie dodatkowe elementy terenowe powinny być wystawiane przez przeciwnika po wystawieniu bandy, a to dlatego, że raczej oczywistym jest, iż Gracz będzie chciał dostać się do swojego głównego zadania jak najkrótszą drogą, a więc wystawi swoje modele w najbliższej odległości do niego. W ten sposób przeciwnik może łatwo poznać, który z elementów jest tym głównym. Jeśli natomiast to przeciwnik będzie wystawiał dla nas elementy z zadania nie będzie wiedział, który z nich jest naszym głównym zadaniem, a fakt, że nasza banda będzie już na stole uniemożliwi nam szybkie i łatwe dotarcie do celu. Nie wiem czy takie było zamierzenie autora, czy jest to niedopatrzenie, ale mnie średnio przypadł do gustu ten pomysł. Oczywiście można korzystać z zasad z kart, ale w ten sposób ułatwiamy życie przeciwnikowi, a jeśli tak to równie dobrze można by umieści tylko jeden element terenu zamiast trzech aby zmylić przeciwnika.

Ogólnie karty są całkiem miłym dodatkiem do gry i mogę śmiało polecić je każdemu jako urozmaicenie rozgrywek. Jak sam autor wspomina zachęca Graczy do tworzenia swoich własnych kart co nie powinno być przesadnie trudne. Oceniam zestaw jako solidny produkt, który na pewno przyda się podczas gier w Mroźnym Mieście Felstad.


Na dzisiaj to tyle
Pozdrawiam
Thomas